CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaJuliusz Słowacki

Juliusz Słowacki · Romanticismo

Wyjazd z Neapolu

polaco

801
Muzo — mdlejąca z romantycznych cierpień.
Przybądź i pomóż! Wzywam ciebie krótko;
Sentymentalna, bo kończy się sierpień,
Bo z końcem sierpnia i koniem i łódką
5Puszczam się w drogę przez Pulią, Otranto,
Korfu... Gdzie jadę? powie drugie canto.

802
Tymczasem pierwsze opowiedzieć musi,
Skąd się wybrałem, po co i dlaczego?
Chrystusa dyabeł kusił — i mnie kusi;
10Na wieży świata postawił smutnego
Życia nicością i pokazał wszędzie
Pustynie, mówiąc: »tam ci lepiej będzie«.

803
A jednak, gdyby mniej pamięci bólu,
Zachceń i marzeń a więcej rozsądku,
15Toby mi dobrze było w Neapolu,
Gdzie przed oknami na prawym przylądku
Widziałem szare więzienie stolicy,
A zaś Wezuwiusz górą, po lewicy.

804
Błękitne morze pomiędzy więzieniem
20A między górą popiołów i lawy
Czekało ciche, aż góra płomieniem,
A konstytucyą buchnie wulkan prawy.
Tak było niegdyś, nim się na Francuzów
Król i Fra-dyabeł ruszyli z Abruzów.

805
25To jest za króla ruszał się kardynał,
Za kardynałem Fra-dyabelska banda,
Ta rozgrzeszała, rak czerwony ścinał
W imieniu Boga, Papy, Ferdynanda;
Gdy zaś wyrąbał do Kyrie Elejson
30Litanią świętych wyręczył go Nelson.

806
Mówiłbym dalej, ale Pan Podstoli,
Dziady, a zwłaszcza tych Dziadów część czwarta,
Uczą porządku w opowiadań roli,
Rysując proste ścieżki. Więc do czarta
35Mego pegaza wyskoki i liczne
Opowiadania semi-historyczne!

807
Więc do porządku! A jednak mię boli
Dawać odsyłacz do pana Coletty,
Gdzie opowiada, jak trup Caraccioli
40Z łańcuchem u nóg na morzu... Niestety,
Przyrzekłem trzymać wędzidło na pysku
Apollinowym; lecz powiem w przypisku.

808
A jeśli drukarz znajdzie, że do treści
Z podróży wątkiem zlewa się przypisek,
45To go pod strofą poprzednią umieści,
Zmazawszy parę skrzyżowanych krések,
I nie dozwoli, by za gwiazdek tropem
Czytelnik gonił z Herszla teleskopem.

809
Przypisek winien być pisany prozą,
50Lecz ja nie mogę pisać — tylko wierszem.
Ktoby pomyślał, że mnie rymy wiozą,
Że sobie konno usiadłem na pierwszym,
A za mną drugi jedzie krok za krokiem:
Rym z parasolem, z płaszczem i z tłómokiem.

8010
55Wierzcie mi jednak, że leksza od rymu
(Dla śniegów jechać nie mogłem przez Turyn)
Para mnie gnała z Marsylii do Rzymu;
Do Neapolu zaś przywiózł weturyn.
Carozze jego i cabrioletti
60Zalecam wszystkim — zowie się Paretti.

8011
Zalecam nowy hotelik Vittoria,
Który staremu nie ująwszy sławy,
Tak się podzielił famą, jak cykorya
Wmieszana zgrabnie do mokańskiej kawy.
65I marmurami, wygodą i luxem
Ze starym idzie, jak Kastor z Polluxem.

8012
Zalecam także (zostanę Astolfem,
Bo mój hipogryf staje się skrzydlatym),
Zalecam tobie mieszkanie nad golfem
70Na świętej Łucyi; a jeśliś bogatym.
Jeśli ci kura złote nosi jaja,
Mieszkaj przy Villa Reale, na Chiaja.

8013
Dosyć już, dosyć! Wyznaję ze wstydem,
Ze pohamować nie umiejąc weny,
75Z wieszcza zostanę prozaicznym guidem;
Ja, com zamierzał wypłakiwać treny
Nad Caracciolim i kląć Ferdynanda,
Dziś piszę, jaka gdzie stoi lokanda.

8014
Bo też kto dzisiaj jest na stałym lądzie
80A jutro myśli wędrować po morzu,
A pozajutro jeździć na wielbłądzie,
Nie jedząc mięsa, ani śpiąc na łożu:
Chciałby Europę, co mu z oczu znika,
Unieść, jak Jowisz przemieniony w byka.

8015
85Jeśli Europa jest nimfą — Neapol
Jest nimfy okiem błękitnem, — Warszawa
Sercem, — cierniami w nodze Sewastopol,
Azow, Odessa, Petersburg, Mitawa; —
Paryż jej głową, — a Londyn kołnierzem
90Nakrochmalonym, a zaś Rzym... szkaplerzem.

8016
Gdzieś porównanie podobne w Szekspirze
Na Niderlandach kończy się zamknięte...
Lecz ja wyjeżdżam pod Golgoty krzyże
Po święte myśli i szkaplerze święte;
95Więc przed wyjazdem robię ślub niezłomny,
Że będę nieco zabawny — lecz skromny.

8017
A jeśli kiedy mój przyjaciel Szekspir
Na złą myśl zagna rymy buntownicze,
Położę jaki suspir albo expir;
100Z muzyki — znaku milczenia pożyczę,
I muzę moją w rymowym balecie
Na zakręconym wstrzymam piruecie.

8018
O Neapolu! ty nie pożegnany
Czekasz, aż ciebie pożegnam epicznie.
105Jak biała Wenus, urodzona z piany,
Wyszedłeś z morza zapłoniony ślicznie
Skrawemi słońca zachodniego łuny,
Cichy, pod górą, co ciska pioruny.

8019
O Neapolu, gdzie jest twoja dusza?
110— Bo duszą twoją nie jest ruch i życie! —
Patrzę na ciebie z grobu Wirgiliusza,
A ty na niebie i na fal błękicie
Tak roztopiony w zorzy malowidła,
Jak upuszczona na brzeg bańka z mydła.

8020
115O Neapolu! wieczorne wyziewy
Twym są rumieńcem, twe dymy są tęczą.
Harmonizujesz się tak, jako śpiewy
Z ciszą powietrza; twe dzwony nie jęczą;
A twój domami okryty pagórek
120Ma białość lekkich na błękicie chmurek.

8021
Tylko po Chiai i po Margelinie
Idą przeciwnie sobie dwa rynsztoki;
Rój mrówek lezie i rząd karet płynie,
Wszystko się rusza. Grób wieszcza wysoki
125Właśnie tam stoi, dove fa il torso
Ulica; — z grobu patrzałem na Corso.

8022
A choć przejeżdżał w prześwietnej osobie
Królewic mały, choć mu się rój kłaniał,
Jam się nie skłonił, bom siedział na grobie
130Masztalerz jechał i kijem rozganiał
Mrówki idące w przeznaczenia drogę
Z królewicami.... gdzie? zgadnąć nie mogę.

8023
Choć bardzo lubię filozofię Kanta,
Gniewam się na nią, że ludzi nie uczy,
135Gdzie iść po śmierci. Wolę piekło Danta;
Właśnie je czytam podług nowych kluczy,
Które przyczyną może będą schizmu
Mówiąc, że Dant chciał republikanizmu,

8024
I w poemacie używał języka
140Sekretnych związków. A gdy tajemnicze
Kładł majuskule, to podług krytyka
Na końcu rymu położone B. I. C. E.
Wcale znaczyło co innego w pieśni
Niż Beatricze. Wam się o tem nie śni!...

8025
145A ja dowodzę, że Dant o kochance
Nie śnił, a jeszcze mniej śnił o Vororcie
Albo Konwencyi — i nie topił w szklance
Cesarza Niemców, i w piekła retorcie
Nie smażył rządu lepszego, co przyjdzie,
150Jak niegdyś Platon kiep na Atlantydzie.

8026
Z grobowca wieszcza widzę, jak nad głową
Wulkanu księżyc wysunął się biały,
A u stóp góry Castello dell'Ovo,
Zamek podobny do sterczącej skały,
155Gmach, co się trzyma przez królewską wolę
W morzu, jak jaje Kolumba na stole —

8027
Zczerniał przy fali migającej w złocie; —
A gdy na niebie szafirowem ze dna
Gwiazd zapalonych wychodziły krocie,
160I z okien zamku błysła gwiazda jedna
Czerwona, rubin zamglonych błękitów,
Siostra błyszczących gwiazd — u Karmelitów.

8028
O gladyatory, wydarci ludowi
W godzinie zgonu i mrący na słomie!
165Idę powiedzieć o was Chrystusowi
Pod Jego krzyżem, w Jego męki domie;
Idę zapytać głośno w Oliwecie,
Gdzie się zbudzicie i zmartwychwstaniecie?

8029
I tam, gdzie Chrystus zapłakał sam w sobie,
170Z oliwy bladej gałązki rwać będę;
A jeśli znajdę, że już śpicie w grobie,
Liściami płaczu posypię tę grzędę,
Pod którą będzie cichy sen grobowy —
Kości bez czaszek i trupy bez głowy.

8030
175O bracia moi, łańcuchami zbrojni,
O nie targajcie wy się jak w rozpaczy!
O bracia moi, bądźcie wy spokojni!
Słońce was jutro po kratach zobaczy
Bledszych wilgocią, strawą i myślami,
180A ja was żegnam... niech śmierć będzie z wami!

8031
Żegnam i ciebie, o garsteczko prochów
Leżąca zawsze pod laurem klasycznym;
Turkot powozów z Pauzylipu lochów
Woła pod tobą hymnem romantycznym,
185Że sława przejdzie, a bryki nie przejdą,
Że ta bryk droga jest wieku Enejdą...

8032
Most pod Tamizą jest kupców Iliadą —
1 wiele będzie do sprzeczki powodów,
Czy jeden Rotszyld, jak wieszcz nad Helladą,
190Czy też brzęczących kompania rapsodów
Autorem mostu, gdzie w oknach przez szyby
Anglikom się w twarz przypatrują ryby.

8033
Lecz niech mię ciemność Erebu ogarnie,
Jeśli okłamię Pauzylipu grotę!
195W ciemny korytarz spadają latarnie —
Jedna za drugą, jak gwiazdeczki złote;
A tam, gdzie nikną i gdzie ciemność krucza,
Światło dnia wpada, jak z dziurki od klucza.

8034
I jeszcze wyżej wzniósłszy się na duchu,
200Powie ci muza w opisaniach szczytna,
Że na uwitym z latarni łańcuchu
Zawisła mała gwiazda dnia błękitna,
A w tej gwiazdeczki lazurowem łonie
Rodzą się ludzie, powozy i konie.

8035
205Rodzą się, rosną i w latarni błyskach
Idą, większejąc długim korytarzem.
Jeżeliś nie był w romantycznych spiskach,
A jesteś przyszłych wulkanów malarzem,
Tu, nie lękając się dyb i powroza,
210Zbieraj modele, jak Salvator Rosa.

8036
Lecz chodźmy w miasto! Już księżyc wysoko,
A golf ubrany latarni przepaską.
Stolico! gdzie nikt nie myśli głęboko,
Gdzie zabroniono nawet myśleć płasko,
215Niech twój rząd stworzy jakie słowo święte
Na niemy sienie, jak na far-niente!

8037
Dyogenesów lud rynki zasiada.
Czego chcesz? pyta wolność lazarona:
Zejdź z mego słońca — nędzarz odpowiada.
220Jeżeli nie ma karlinów, to skona
Z głodu i pójdzie do łódki, gdzie Charon
Dusze przepławia... wolność czy lazaron?

8038
Wolność!... Już dla niej uszyto symarę
Z gazet Giovine Italia... Lazaron
225Będzie żył, póki ma frutti di mare,
Niebo błękitne i żółty makaron,
I koszyk, w którym leży jak ostryga.
Pytasz się, co w dzień porabia? — dościga!...

8039
A młodzież lepsza, co ma grosz w kieszeni,
230Tytuły contów i w oknach firanki,
W cieniu dopiero się ledwo zieleni...
Kto temu winien? — Neapolitanki!...
One to winne, że się lud nie budzi;
Bo kto z młodzieży umie robić ludzi?...

8040
235Ja wiem, że wiele winienem kochance;
Sama po włosku uczyła mnie czytać,
Improwizować, (ale nie przy szklance),
Brwi smutnie marszczyć, we śnie płakać, zgrzytać,
Na Archipelag uciekać po laur
240I awantury — jak Korsarz i Giaur.

8041
Ona uczyła mię chodzić, jak scenarz
(Lepsze niż aktor słowo niech zostanie);
Wmówiła we mnie, że zamiast Ojcze-nasz
Lepszą modlitwą... księżyco-wzdychanie;
245Dziś mię nawraca bez żadnego skutku
Na katolicyzm... mam religią smutku!

8042
I odpisałem... co? już nie pamiętam —
Coś odpisałem, lecz nie tak gorąco
Jak Russo — ani tak sucho, jak Bentham:
250»Jako dwie skały, kiedy je roztrącą
Strumienie rzeki, choć je nurt rozdziera,
Patrzą na siebie niebem« et cetera.

8043
I znowu wspomnień pieśń dzika, echowa,
Zagrała w sercu i łzy moje płyną.
255O Ludko! dziecka kochanko, bądź zdrowa!...
Jeżeli kiedy pod tą jarzębiną,
Co nieraz kładła koralowe grona
Na twoje włosy, siądziesz zamyślona;

8044
Jeżeli książkę położysz przy sobie,
260Jeśli szalona ta pieśń z tobą będzie: —
Kart nie odwracaj!... bo nim spocznę w grobie,
Będę ci śpiewał, jak mrące łabędzie,
Tak nieśmiertelnym płaczem, że raz jeszcze
Łez brylantowych osypią cię deszcze.

8045
265I łzy się żywe rozbiegną po łonie
I strumień palce różowe otworzy,
Jeśli spłakaną twarz ukryjesz w dłonie,
Ja wtenczas będę spokojny, jak w zorzy
Gwiazda niknąca, blady — lub z obliczem
270Pełnem promieni Boskich... albo niczem.

8046
Jednak jeżeli Ten, co jest na niebie,
Słyszał o słońca mówione zachodach
Modlitwy moje — wszystkie nie za siebie,
A tak rozlane na świat, jak na wodach
275Mórz lazurowych rozlewał się cały
Krąg tonącego słońca skrawo biały;

8047
Jeśli Bóg wiedział, jak mi było trudno
Do tego życia, co mi dał, przywyknąć
I nie przeklinać... i drogą bezludną
280Iść po tym świecie szalonym — i niknąć,
Co dnia myśl jedną rozpaczy zaczynać,
Myślą tą modlić się... i nie przeklinać;

8048
Jeśli i Boga nie zwiodła udana
Spokojność moja, ta Chrystusa szata,
285Krwią poplamiona i drugi raz wdziana
Na duszę pełną bólu... i ze świata
Uciekającą na chmurach jesiennych
We dnie tak smutne, jak noce bezsennych: —

8049
To mojej duszy, dobytej z popiołów,
290Da wiele ciszy — i na jaką bladą
Gwiazdę do smutnych krainy aniołów
Przeniesie senną. Trupy prędko jadą,
Mówi poeta ballad w Leonorze;
Więc na niemieckim chciałbym siąść upiorze

8050
295I ruszyć w podróż, bo się pieśń przewlecze
Niejedną jeszcze przerwana ideą.
Jutro kuryerem wyjeżdżam do Lecce,
Jutro więc zacznę śpiewać Odysseą,
Albo wyprawę o Jazona runach
300Na nowej lutni i na złotych strunach.

Sigue explorando

Por su autor
Juliusz Słowacki · 192 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Wspomnienie pani de St. Marcel z domu ChauveauxWyjdzie stu robotników... →

Expediente

Autor
Juliusz Słowacki
Título
Wyjazd z Neapolu
Lengua
polaco
Época
Romanticismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-wyjazd-z-neapolu--juliusz-sowacki-f14efd
Cita recomendada
Juliusz Słowacki, «Wyjazd z Neapolu», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-wyjazd-z-neapolu--juliusz-sowacki-f14efd.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.