CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaJan Kasprowicz

Jan Kasprowicz · Vanguardias / s. XX

Wjazd do Jeruzalem

polaco

IX.

WJAZD DO JERUZALEM.

W święta przaśników, by uczcić zakony,

Do Jeruzalem z swymi apostoły

Spieszy, rodzinne porzuciwszy strony.

A kiedy Syon, kamiennemi czoły

Sterczący w niebo, przed sobą spostrzeże,

Rzecze do uczni, natchnion i wesoły:

»Oto, słuchajcie! w świętych bram ościeże

Niechaj z tryumfem wejdzie syn Człowieczy!

On, co przybytku Salomona strzeże.

On, co ma swojej powierzone pieczy

Kubki serc ludzkich i ducha ich misy,

By je oczyścił z kalającej cieczy.

On, który królestw pękających rysy

Spaja słów gliną, pragnąc w zamian grzywny,

By ludzie byli gołębie nie lisy!...

Idźcie, gdzie ogród widnieje oliwny,

A ze źrebięciem znalazłszy oślicę,

Przywiedźcie do mnie, aby się przedziwny

Wypełnił sen ów proroka, źrenicę

Kiedy podnosił ku niebu i nucił:

»O rozchmurz czoło! o rozpromień lice,

Córko syońska! Ten, co cię zasmucił,

Dziś cię pociesza! Na wspaniałej pychy

Tronie cię sadza ten, co w pył cię rzucił!

Bo oto k’tobie, pokorny i cichy,

Zbliża się król twój, pod jarzmo swe bierze

Wątłą oślicę i ten płód jej lichy«.

I wraz uczniowie przywiodą mu zwierzę,

Ukochanego wsadzą na nie Mistrza,

Na grzbiecie miękkie złożywszy odzieże.

I rosła dusza, ponad źródło szklistsza,

Nad toń cudowną w Syloe cudniejsza

Ponad promienne słońce promienistsza.

A ciżba ludu wzdyć się nie pomniejsza,

Sypie się z miasta, niby ziarna żyta:

»Któż jest ta postać, juści-ć nie dzisiejsza?

Czyjeż to lico?« — tak zdumiona pyta —

»Bielsze od lilii? To oko tak ciemne

W swoim krysztale, jak głębia, okryta

Cieniem palmowym, lecz lśnista: podziemne,

Widać, na dnie jej nie spoczęły szlamy —

Kryształ i granit tu sobie wzajemne...

To on-ci, rabi Joszua, my go znamy!

To on-ci, prorok z Nazaretu, iście

Bez żadnej skazy, wkracza w Pańskie chramy!!!«

I, jak na stepie rozbujałe liście,

Faluje tłum ten, lub jak brzozy w lesie,

Co włos rozwiały wśród wiatrów rzęsiście.

I głos falisty ze serca im rwie się:

»Cześć! On nas z nocy, jak zorza poranna,

Zbawia! On tron nasz z rumowisk podniesie!

Ojcom w pustyni spadła z niebios manna,

A tyś nad mannę, synu Dawidowy!

Hosanna tobie! Hosanna! Hosanna!«

Heach! patrzajcie! jak to chylą głowy,

Jak to podołki swoich sukien ścielą

I liść pod stopy rzucają palmowy!

Myślelibyście, że ich dusze zielą

Strojne niezwiędłą na wieki, że zbożne

Nigdy już w nich się iskry nie spopielą.

Lecz wnętrza ludzkie to krzewy przydrożne:

Ledwie czerwcowy deszcz z nich kurze spłucze,

A oto w świeży kał i pył znów możne...

I znowu trzeba, aby przyszły tucze

I sok im swymi odświeżyły gromy

I z liści warstwy pozmywały krucze.

Lub są te wnętrza jako garście słomy:

Rzuć w nie iskierkę, a przy tej iskierce

Rychło wystrzelą w ognia blask widomy.

Ale za chwilę tam, gdzie było serce,

Jak żar ten jasne, szary popiół legnie,

Którym się zbrudzisz... O, w dziwnej rozterce

Fałsz i szlachectwo tu staje, aż zegnie

W pył się — szlachectwo... O, w dziwnym tu boju

Słabość i siła, aż siłę ubiegnie

Bezduszna słabość... A potem w spokoju

Zgniłym zamiera całe ich jestestwo,

I pustka tylko po walce i znoju...

I na tych wnętrzach stawiasz swe królestwo?...

Sigue explorando

Por su autor
Jan Kasprowicz · 360 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Witajcie do nas, druhowie!Wojtek Skiba (Fragmenty) — Pieśń I →

Expediente

Autor
Jan Kasprowicz
Título
Wjazd do Jeruzalem
Lengua
polaco
Época
Vanguardias / s. XX
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-wjazd-do-jeruzalem--jan-kasprowicz-79ba8f
Cita recomendada
Jan Kasprowicz, «Wjazd do Jeruzalem», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-wjazd-do-jeruzalem--jan-kasprowicz-79ba8f.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.