CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaJan Stanisław Jabłonowski

Jan Stanisław Jabłonowski · Ilustración

Wilk, koń i lis

polaco

Koń, który pańskiej stajni czynił sławę,

Był raz na wiosnę puszczony na trawę.

Koń był wypasły w zimie na obroku,

Koń w samej porze i o piątym roku.

Pryska na czarnym mój źrzebiec korzeniu,

Najpiękniejszemu równa się stworzeniu.

Kiedy delicye takie sobie płodzi,

Lis, frant z natury, do niego przychodzi.

A ta wizyta na to tylko była,

Żeby lisica konia opatrzyła,

Czy syt: radby był mój się lis pożywił

Na koniu owym, któremu się dziwił.

Poznał koń franta, z oczu tego czyta

Zdradę. Kiedy się lis o zdrowie pyta,

Koń mu odpowie słabym bardzo tonem,

Że w nodze on jest bólem nawiedzonem.

Lis mówi: „Jamci się nie promowował

„Na cyrulictwa, amim terminował

„Nigdzie; ale znam onego cyrulika,

„Ledwo nie rzekę, całego medyka;

„Tenby zawstydził wszystkie konowały,

„Ani się ludzieby z nim nie zrównały.

„Jestto wilk, prawda, ale wilk poczciwy,

„Kobylej skóry, jak żywo, niechciwy;

„Już nie jednego konia on kurował

„I, jak doktorzy zwykli, tak salwował.

„Jeżeli zechcesz, jać go przyprowadzę:

„Wszak ni on, ni ja tymto nie zanudzę“.

Koń, pomyśliwszy, rzecze: „Barzo chętnie“.

A lis rozumie, że wygrał wykrętnie;

Bieży do lasu, tam o stai kilka,

I informuje należycie wilka

Oraz się z wilkiem o część konia zgadza;

Tak stawu kontrakt, a lis przyprowadza

Wilka do konia, sławnego doktora

Wilk się wnet pyta: „Która noga chora?“

Koń, wyciągnąwszy niby chorą nogę:

„Ta jest, co na nią nastąpić nie mogę“.

Wilk mniema pulsów pomacać zębami;

Ale gotowy koń obu nogami

Wierzgnie i chluśnie tak potężnie wilka

W pysk, aż mu zębów wyleciało kilka,

Potym odskoczył rzyźwo i obrotnie

I susy robił, rozśmiawszy się, lotnie

A wilk, rachując, swe po ziemi zęby,

Tak z ukrwawionej, wyjąc, mówił gęby:

„Dobrze tu na mnie: mnie stworzył rzeźnikiem

„Bóg, a ja głupi, chciał być cyrulikiem“.

Patrz, jak na franta zawsze się frat znajdzie!

Dobrze, kto sztuką i na sztukę zajdzie;

Rozum mi rozum i głowa na głowę.

Bywają rady na rady gotowe.

Potym rzemiosła każdy pilnuj swego,

Nie podejm, szaszku, pola legawego!

Kto wszystko mówi, że wszystko rozumie,

We wszystkim błazen ten i nic nie umie.

Sigue explorando

Por su autor
Jan Stanisław Jabłonowski · 8 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Wdzięczność i NiewdzięcznośćWróbel, dziw, dziw... →

Expediente

Autor
Jan Stanisław Jabłonowski
Título
Wilk, koń i lis
Lengua
polaco
Época
Ilustración
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-wilk-kon-i-lis--jan-stanisaw-jabonowski-ca51b5
Cita recomendada
Jan Stanisław Jabłonowski, «Wilk, koń i lis», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-wilk-kon-i-lis--jan-stanisaw-jabonowski-ca51b5.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.