Nie wiem co za fantazya Lwu do łba strzeliła,
Chciał się on raz dowiedziecdowiedzieć, kto w jego gromadzie,
gdyby się potrzeba zdarzyła,
mógł decydujący głos posiadać w radzie,
a potem siłą rozumu
zostać przykładem dla tłumu.
Zebrano się i każdy z zebranych swe zdanie
kładł na szalę rozwagi. Czas ulega zmianie,
mówiono — zmienia także swoje wymagania,
poglądy wogóle i zdania...
Gdy tak każdy swój umysł nad kwestyą wytęża,
najmądrzejszym ze wszystkich okrzyknięto węża.
»Dlaczego?«, lew się pyta, »właśnie węże, które...«
Przerwano mu okrzykiem: »Bo zmieniają skórę!«...