CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaAdam Asnyk

Adam Asnyk · Modernismo

W cichej przystani

polaco

Kiedy już umrę, każ mi, matko miła,

Włożyć do trumny białe ślubne szaty:

Będę o cichych zaślubinach śniła,

Ubrana w mirtu i pomarańcz kwiaty.

Niech śmierć mi wdzięku marzeń nie umniejsza...

W marzeniach serca leży dziwna siła:

Od saméj śmierci miłość jest silniejsza!

Nie wiem dlaczego, lecz w ostatniej chwili

Inaczéj patrzę na życia koleje:

Serce już losom oprzeć się nie sili,

Przebyta boleść cichnie i maleje,

I wszystko znika nakształt snu przykrego,

Który blask dzienny na zawsze rozwieje,

Choć w oczach pełno jeszcze łez od niego.

Dawniéj zbyt często duch bólem miotany

Stawał oporem przeciw woli bożej,

Smutnych przeznaczeń żądając odmiany

I zwrotu szczęścia utraconej zorzy;

Za ziemskim rajem tęskniąc najgoręcej,

Bezsilną walką powiększał swe rany

I nad swą boleść nic nie widział więcéj...

Dziś, gdyby anioł, co stoi nade mną,

Dał mi moc losem rozrządzić do woli

I po swe szczęście wrócić w przeszłość ciemną,

Już-bym nie chciała... dusza, gdy przeboli

Raz wszystkie ziemskie cierpienia serdeczne,

Nie chce się nagiąć do znikomej doli

I tylko sięga po to — co już wieczne!

Dziś mogę patrzeć wolna od goryczy

Na te palące przeszłości widziadła;

Ból już na grozie stracił tajemniczéj

I wymarzona szczęśliwość pobladła,

I wszystkie straty, najcięższe w wspomnieniu,

Spływają w jeden obraz malowniczy,

Zstępując do mnie w cudnem oświetleniu.

Z spokojem patrzę na tę postać drogą,

Co prowadziła mnie w słoneczne światy,

Na chwile słodkie, w których ludzie mogą

Własnych serc wonią poić się jak kwiaty —

I żyć bez pragnień, czasu i przestrzeni,

Nie dotykając nawet ziemskiej szaty,

A tylko w słońce miłości wpatrzeni.

Z równym spokojem spoglądam na cienie,

Które zaćmiły mój obrazek złoty;

Widzę noc czarną... trwogę... rozłączenie...

Próżne nadzieje, żale i tęsknoty;

Nawet śmierć jego wspominam z spokojem,

A z piersi żadne nie rwie się westchnienie,

I łzy już żadnej niema w oku mojem.

A jednak we mnie miłość nie umarła,

Tylko pełniejszéj żąda szczęścia miary:

O nieśmiertelność skrzydła swe oparła,

Poza grób sięga jasnym wzrokiem wiary

I przerzucona w drugą światów stronę

Znajduje wszystko, co tutaj mrok szary

Pokrył dla oczu śmiertelnych zniknione.

Jestem zbyt pewną, że cudowna siła,

Która dwa serca łączy kochające,

Choćby nie istniał jeszcze-by stworzyła

Raj, gdzieby mogły zejść się po rozłące:

Więc kiedy przyjdzie ów cichy cherubin

Zamknąć mi oczy, to ja będę śniła,

Że mnie kochanek wzywa do zaślubin.

Sigue explorando

Por su autor
Adam Asnyk · 185 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← W chacie...W ciemności grobu →

Expediente

Autor
Adam Asnyk
Título
W cichej przystani
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-w-cichej-przystani--adam-asnyk-c91475
Cita recomendada
Adam Asnyk, «W cichej przystani», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-w-cichej-przystani--adam-asnyk-c91475.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.