CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaJózef Baka

Józef Baka · Ilustración

Uwaga zabawnym czy zatrudnionym chmielem głowom

polaco

Na waletę, wiersz by metę

Założył: lecz swą zaletę

Zakaty,

Wiwaty

Wznawiaią,

Wskrzeszaią.

Jużby rychléy oschło pióro;

By nie dały weny sporo

Achtele,

Butele,

Puhary,

Nim mary.

Tyś bez wierszów dosyć sławny

Z oczu, z mordy, opóy iawny

A z brzucha,

Bez ucha

Baryła,

Otyła.

Bez liwarów, gęba kufa,

Połknąć antał, sobie ufa:

Nie zmyli,

Wychyli

Dość smagle,

I nagle.

Darmo puzdro, lepiéy w pipie;

Gdy smak smagły ięzyk szczypie:

Dogodzisz

Wszak brodzisz

W aptece,

Jak w rzece.

Smagło chlustasz trunek różny:

Często zatém tyś podróżny

Do Rygi

Po figi

Obfite,

Sowite.

Oczy mokre, iako bańki:

Nic nie widzą, ieno szklanki.

Jak wstanie,

Dostanie.

Bolą oczy blachmalowe,

Gdy szkła drobne są stołowe;

Wraz huczysz

I tłuczysz

Na miazgi,

Drobiazgi.

Stłuk się respekt na kieliszki,

Zbrzydziły ie twoie kiszki

Antały

Twe pany:

Czapkuiesz,

Waruiesz.

Gęba huczy chmielem dęta,

Niech pisklęta czy karlęta

Tym truią,

Traktuią:

Mnie miła

Baryła.

Mnie choć z lagrem day achtele!

Co nayżywiéy nieś butele!

Niech zginą,

Mnie miną

Kaczeczki,

Lampeczki.

Kurza główka choć omdlewa,

Dobra gęba, iak cholewa

Nadgrodzi,

Gdy brodzi

Wrostoczy

Po oczy.

Stóy, dla Boga, obiboku!

Patrz choć zyzem, śmierć na oku,

Dopiiasz,

Dobiiasz

Twe życie,

Nie skrycie.

Żal mi ciebie zmokła kokosz:

Będzie we łbie, w mozgu rokosz.

Twa skórka,

Jak burka

Na słocie,

I w błocie.

Żal mi klocu! brzuch machina

Rozpłynie się iako glina:

Drżysz z febry,

A cebry

Nie zmylisz

Wychylisz.

Aquavita

Dobrze świta,

Od węgrzyna

Twa czupryna

Jeży się,

Choć lśni się,

Cóś trwoży,

Śmierć wróży.

Nie odeprzesz, nosem ryiąc;

Niewymodlisz, czołem biiąc:

Twe mary,

Legary

Swobodne,

Wygodne.

Z czar, nie z czarów, twe choroby

Popchną w groby, trunków proby:

Mixtura,

To fura

Dość lotna,

Obrótna.

Próżna flasza, cię odstrasza;

Próżna krypta, cię zaprasza:

Butele,

Łez wiele

Przydacie,

W lat stracie.

Miękczą gęby

Suche zęby

Brzuch pakuią;

Nie żałuią

Ryczałtem,

I gwałtem

W grób śpieszą,

Nie cieszą.

Dośćże paku; wiek na haku;

Z lury gnoiu wstań robaku!

Robacy,

Bez pracy

Otoczą,

Roztoczą.

Rzucay chmiele, brzydkie ziele,

Zamkniy gębę, stul gardziele!

W te ziółka,

Jak pszczółka

Śmierć wleci,

Kark zleci.

Kuflów smoku, obiboku!

Przetrzyy oczy w życia zmroku,

Wiersz budzi,

Nie łudzi;

Wraz zaśniesz,

I zgaśniesz.

Dobiiay się,

Dopiiay się

Nieba łzami,

I cnotami:

Tam miara,

Nie mara,

Wieczysta,

Rzęsista.

Śmierć iak małpa, to wyrazi

Co nas zdobi, lubo kazi:

Jak poczniesz,

Tak spoczniesz,

Wschód iaki,

Zmrok taki.

Sigue explorando

Por su autor
Józef Baka · 38 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Uwaga wieczornaŻądza większej chwały Boskiej →

Expediente

Autor
Józef Baka
Título
Uwaga zabawnym czy zatrudnionym chmielem głowom
Lengua
polaco
Época
Ilustración
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-uwaga-zabawnym-czy-zatrudnionym-chmielem-gowom--jozef-baka-b5b834
Cita recomendada
Józef Baka, «Uwaga zabawnym czy zatrudnionym chmielem głowom», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-uwaga-zabawnym-czy-zatrudnionym-chmielem-gowom--jozef-baka-b5b834.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.