CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaJózef Baka

Józef Baka · Ilustración

Uwaga. Jedyny profit, wszelkie złe w skutkach grzechowych

polaco

JEZUS MARYA! ah zawrot głowy!
w Złym dobra szukać, zamęt gotowy,
160Gorycz do smaku!
Kto palcem sięgnął gwiazd bez zamiaru
Kto w kwasie szukał, w żółci kanaru
160Płonne zamysły.
Prędzey z skał, z opok prysną kanały
Lody krzes dadzą ogniów zapały
160w Egypskie nocy.
Dianą staną brzydkie poczwary,
Nim złość z dobrocią będzie do pary
160nalicach serca.
Ządam usilnie serca pokoju
A grzech śię bierze z Bogiem do boju,
160wabiąc Pioruny,
Ten znalazł dobroć w szkaradnym grzechu,
Kto morze zawarł w iednym orzechu
160lub garścią obiął.
Ach głupstwo moie! kroplą napawać
Wielkie pragnienie, á nieustawać
160w żądzach tysiącznych.
Tysiączne skarby lichym senikem
Ten zakupił, kto słońce z promykiem
160w ròwni postawił,
w Jednym morgu niewielkie granice
Bez krwi żywey martwieią lice
160Trup źywy w oczach.
Cóż bez zbawienia, bez Boskiey łaski?
Miłe mnie wiory i zgniłe trzaski
160w skarbie niecnoty.
JEZU, MARYA przetrzyi wzrok piaskiem
Bliskiego grobu, złość ludzi blaskiem
160próżney ozdoby?
Będąc iedyną malarską kretą,
Wzrok wabi błotem złota podnietą,
160ciągnie obłudą.
Jak obrzydłego grób tai trupa,
List węże kryie, ropę skorupa,
160tak grzech swe licho
Głaszcze roskoszą niby z profitem,
Jak iuż dogodzi, wraz puszcza z kwitem
160Dobra wiecznego
Niewidząc zdrady, wlot złości chwytam
Pastki, wądoły, gdzie są nie pytam
160w brod idąc tonę.
Widzą swą nędzę ciemni ubodzy,
Ja gorszy ślepak w źyciu bez wodzy
160silno niezważam.
Ze wyuzdane chuci, iak szkapy
W Krótce rozniosą: piekielne rapy
160już iuż otworem.
W ostatniey toni nurtòw grzechowych
Serce w arescie excessów nowych
160ięczy bez ulgi.
Leci kamieniem dna niedosięże
Dusza, z Niebem śię wiecznie rozprzęże
160w pługu nieonoty.
Smutna godzina na serc zegarze,
Póki w sumnieniu, grzech z życiem wparze
160ligi niezerwie.
Cień złości bije na mym kompaśie
Skazuiąc, w krótce będzie poczaśie
160Świta iuż zachod.
Złość niezna miary ani stryhulca,
Chyba iak dozna fatów, hamulca
160stanie w zapędach.
JEZUS, MARYA! wszak lamęt nowy:
Śmierć pod nosem, grob w ziemi gotowy
160wisi motyka.
Czekam, nim siwa zima mnie zroiś,
á smierć dosć rano swe żniwa kośi:
160To nieprzenika!
Rwie śię co moment życia osnowa
Co grzech, to brama w piekło gotowa
160we dnie i wnocy.
Raz złość cieszy, wraz trapi po chwili
Raniąc wnętrzności jak sztylet szpili
160Smiercią dobija.
JEZUS, MARYA! kiedyż przybędzie
Rozum, i cnota? zle w sercu wszędzie
160grzech wnętrznym katem.
Niebo zamyka, piekło otwiera
Łotr wierutny z cnot, z zasług odziera,
160o strato wieczna!
Gwałtem przynagla w tym pisać kwity,
Co Boski zrządził respekt obfity
160Z wiekòw przeciągiem.
Co wiekow trudem w Niebo zbieramy
W iedney minucie to utracamy
160z głupiey ochoty,
Wgrzechu sźperamy smiechu, wesela:
A oto wiecznie z Niebem rozdziela
160Z stratą łask Boskich.
Salve mu daiem, a on nam vale
Hak w serce wbiwszy, od nas odstaie
160z figlow waletą.
O nierozumie zapamiętały!
Gorszyś, twardszyś nad Sykulskie skały
160Bez łez strumienia,
Jakże już daley bez wstydu grzeszyc?
A z płaczem własnym figlarza smieszyć
160w zdradzie powabney.
Wzdrygam śię z dzikiem zasiadać wieże,
Drzy skóra, widząc Pale, Pręgierze,
160ze wstydu, bolu.
Fraszką być sądzę wieczną katuszę
Tam psotą topiąc naydrozszą duszę
160w smieszki obracam,
Straszny mnie Tygrys, Lwy, i Lamparty.
Z Niebem certować, iedyne żarty.
160Piòrun ni w głowie.
Dość smiało lecę wczartòw paszczęki
Z grzechu w grzech skacząc, nieczuię męki,
160o nierozumie!
Lękam áię stosòw, huty pożarów
Kłòw wilczych, wsciekłych psòw, lub ogaròw
160ba żab i szczuròw,
Brzydzę śię wężem, padalcòw cerą
Grzech łechce serce, chociaż megierą
160nad Bazyliszki.
Któź strachow, bolow, zrzodłem i matką?
Jesli niewina z korzyscią rzatką?
160chciwie szukana?
Jedne mnie miłe grzechowe lepy,
Gdzie utaiòne dzidy, oszczepy
160Serca raniące,
JEZUS,MARYA, gdzie umysł stały?
Na stosy, pale, na puginały
160grzech duszę miota!
Dośćżé iuż głupstwa, dosyć slepoty
Dziś iuż na zawsze, inne kłopoty
160z daru Bożego.
Od tąd swiat, psu brat, grzech kanalia!
Jedna ma miłość JEZUS, MARYA
160stała na wieki.
Już Vale Swiatu, iuż ciału Vale
Przy iedney cnocie trwać żądam stale
160Bóg mi nadzieią.
Precz iuź swywola na łeb poleci,
Gdy lepszy promyk łask Boskich swieci
160w cieniach sumnienia.
Widzę złe, szukam w grzechu swobody
Jak w błocie złota, w słocie pogody,
160Pereł w smiecisku.
Nad blask brylantów, pereł miganie
Bòg kleyuot ieden za wszystko stanie:
160Bòg mòy i wszystko?
Wieczność iest kanak w Niebios pierscieniu.
Bòg mi koroną będzie w zbawieniu
160Dobro iedyne.
JEZUS, MARYA w tobie nadzieja
Ze mnie uskromisz łotra, Złodzieja
160twego honoru.
Mogąc pomscić śię, długo cierpiałeś
A ni na zgubę wieczną skazałeś:
160Dayże sryszt łaski.

Sigue explorando

Por su autor
Józef Baka · 38 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Uwaga DamomUwaga Kary niezliczoney grzechów →

Expediente

Autor
Józef Baka
Título
Uwaga. Jedyny profit, wszelkie złe w skutkach grzechowych
Lengua
polaco
Época
Ilustración
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-uwaga-jedyny-profit-wszelkie-ze-w-skutkach-grzec--jozef-baka-24f76d
Cita recomendada
Józef Baka, «Uwaga. Jedyny profit, wszelkie złe w skutkach grzechowych», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-uwaga-jedyny-profit-wszelkie-ze-w-skutkach-grzec--jozef-baka-24f76d.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.