CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaJan Kasprowicz

Jan Kasprowicz · Vanguardias / s. XX

U stóp cysterny w Sychar

polaco

VII.

U STÓP CYSTERNY W SYCHAR.

I potem, judzką opuściwszy ziemię,

Skierował krok swój ku rodzinnej stronie,

Gdzie nazarejski gród w spokoju drzemie.

Była spiekota... Słońce żarem płonie,

W drodze dalekiej opuszczają siły,

I pot wystąpił Mistrzowi na skronie.

A kroczył łanem, co jak smak niemiły

Był w uściech żydów, gdyż zakonu słowa

W sercu Samaryi już się dawno stliły...

Szedł i na piersi opadła mu głowa;

I cała postać łabędziej urody

Jako kłodzina chwieje się palmowa:

Zapewne dumał nauczyciel młody,

Dlaczego ludzi rozprzęgły zakony,

I jakby wspólne zgotować im gody.

I tak, myślami i drogą znużony,

Gdy się przybliżył pod mury Sycharu,

Usiadł na stopniach cysterny, ochrony

Szukając w cieniu przed strzałami skwaru.

I oto palmy rozpuściły włosy

Nad tą postacią, tonącą śród czaru

Rozkosznej wiosny. Dołem kwietnie wrzosy,

Na które słońce zlewa ogień złoty,

A tam, ponad nim, błękitne niebiosy

Porozpinały szafirów namioty.

W jasne, przeźrocze, niezmierzone dale,

Kieruje dusza swe natchnione loty.

I zdało mu się, że w rajskim krysztale

Zatopił serce i że dusza wzrasta

W nadziemskim czarze i w nadziemskiej chwale...

A wtem, od strony niewiernego miasta,

Bosa i z krużą miedzianą na głowie,

Jakaś ku studni zbliży się niewiasta.

I Mistrz wnet ku niej zwróci się i powie:

»Pozwól mi napić się z twojego dzbanka,

Pragnę, a w drogi dopiero-m połowie«.

I zadziwiona tem Samarytanka:

»Azaż żydowi pić z nieczystej kruże?«

Rzecze, pańskiego zmierzywszy baranka.

»Wy w Jeruzalem, a my na tej górze

Chwalimy Pana — zwyczaj nasz odmienny,

Więc nie tą stroną czynić ci podróże«.

A Chrystus, twarz jej ująwszy w płomienny

Uścisk swych oczu, do niewiasty rzecze

Głosem, co płynie, jak strumień, brzemienny

W słodkie rozdźwięki, dźwiękiem, który ciecze

Jako ten ruczaj, skoro spłyną lody,

Albo tak bije, jak serce człowiecze,

Gdy zakosztuje rozkosznej swobody

I w niebo rwie się swobodnemi pióry —

»Przyjdzie« powiada, »o, przyjdzie czas zgody!

I nie Garizim, ani święte mury,

Lecz duch człowieka w świątnicę się zmieni,

I Ducha sławić będą duchów chóry...«

Oto spostrzegam śród dalekich cieni,

Jako tam władnie krwiożercze bożyszcze...

I widzę łunę pożarnych płomieni.

Wśród nich, przy krzyku »Poniszczę! poniszczę!«

Czciciele Ducha z wzniesionemi czoły:

Świat jest jak łzami przygaszone zgliszcze,

A na niem wznoszą kamienne kościoły.

Sigue explorando

Por su autor
Jan Kasprowicz · 360 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← U piramidy CestyuszaVenus vulgivaga →

Expediente

Autor
Jan Kasprowicz
Título
U stóp cysterny w Sychar
Lengua
polaco
Época
Vanguardias / s. XX
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-u-stop-cysterny-w-sychar--jan-kasprowicz-307b83
Cita recomendada
Jan Kasprowicz, «U stóp cysterny w Sychar», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-u-stop-cysterny-w-sychar--jan-kasprowicz-307b83.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.