Patrzaj, jako śnieg po górach się bieli,
Wiatry z północy wstają,
Jeziora się ścinają,
Żurawie czując zimę precz lecieli.
Nam nie lza, jedno patrzeć swej rzeczy:
Niechaj drew do komina,
Na stół przynoszą wina,
Ostatek niechaj bóg ma w swej pieczy!
Przypadków dalszych żaden z nas nie zgadnie,
I próżno myślić o tem,
Co z nami będzie potem —
W godzinie wszytko bóg wywróci snadnie.
Krótki wiek długiej nadzieje nie lubi:
Niechaj nie schodzi cało,
Coć się do rąk dostało;
Za to, co ma bydź, żaden ci ni ślubi.
Jeleniom nowe rogi wyrastają;
Nam, gdy raz młodość minie,
Już na wiek wiekom ginie,
A zawsze gorsze lata przypadają.