Niemasz cię Orszulo moja!
Gardło pasie; tymczasem matka szczebiece
Uboga, a na zbójcę coraz się miece
Próżno; bo i na samę okrutnik zmierza,
A ta nieboga ledwie umyka pierza.
Próżno płakać, podobno drudzy rzeczecie,
Cóż prze bóg żywy! nie jest próżno na świecie?
Wszytko próżno! — macamy, gdzie miękcej wrzeczy,
A ono wszędy ciśnie; błąd wiek człowieczy.
Niewiem, co lżej, czy smutku jawnie żałować,
Czyli się z przyrodzeniem gwałtem mocować?