Kupićby cię mądrości za drogie pieniądze,
Która (ieśli prawdziwie mienią) wszytki żądze,
Wszytki ludzkie frasunki umiesz wykorzenić,
A człowieka tylko nie w Anioła odmienić,
Który nie wie co boleść, frasunku nie czuie,
Złym przygodom nie podległ, strachom nie hołduie.
Ty wszytki rzeczy ludzkie masz za fraszkę sobie,
Jednaką myśl, tak w szczęściu, iako i w żałobie
Zawżdy niesiesz: ty śmierci nigdy się nie boisz;
Bespieczną, nieodmienną, niepożytą stoisz.
Ty bogactwa nie złotem, nie skarby wielkiemi.
Ale dosytem mierzysz, i przyrodzonemi
Potrzebami: Ty okiem swym nieuchronionym
Nędznika upatruiesz pod dachem złoconym.
A uboższym nie zayźrzysz szczęśliwego mienia,
Ktoby ieno chciał słuchać twego upomnienia.
Nieszczęśliwy ia człowiek, którym lata swoie
Na tym strawił, żebych był uyźrzał progi twoi.
Terazem nagle z stopniow ostatnich zrzucony,
I miedzy insze, ieden z wiela policzony.