CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaMaciej Bogusz Stęczyński

Maciej Bogusz Stęczyński · Modernismo

Tatry w dwudziestu czterech obrazach — III

polaco

W Sułyni niskie brzegi przy bystrym Popradzie,

A kamienie jak góry zwalone w nieładzie

Wystają z głębi wody, lub woda ich kryje,

A droga niebezpiecznie po brzegu się wije,

I w dzikim Międzybrodziu zupełnie ustaje

I szydersko z przechodnia naśmiewać się zdaje;

Który jest przymuszony na czółnie wywrotném

Przewieść się niebezpiecznie, z wieśniakiem ochotnym,

Którego czy na ziemi, czy na wodnéj głębi,

Obawa nie przenika, ani trwoga ziębi,

Bo machając w swéj dłoni żerdzią albo wiosłem,

Wié że mu woda życiem a łódka rzemiosłem.

Choć bledniejesz z obawy, choć strach cię przeszywa,

On siadłszy na krawędzi — piosnkę sobie śpiéwa,

A łódka od ciężaru jego kołysana

Nachyla się do paszczy wodnego szatana:

On przybiwszy do brzegu, po niejakiéj chwili

Wysadzi cię — a za dar kapelusz uchyli,

I znowu na kraj łódki siadając ochoczy,

Pędzi za nurtem fali gdzie go niosą oczy!

Takieto przyjemności Międzybrodzie stawia,

I takiemi Wierzchomla do ciebie przemawia;

Gdy zaś idąc za ścieszką, opuścisz jéj głazy,

Piwniczna pól i chatek przedstawia obrazy,

Dopiero się pojawią w Rytrze rozwaliny

Wystające poważnie z obrosłéj buczyny;

Na wychylisku góry swych szczątków nieładem

Zwieszone z zaroślami swemi nad Popradem.

Kaźmierz Wielki co umiał w swém państwie panować,

Rozkazał na tém miejscu zamek wymurować;

Więc było w jego murach zbrojno i bogato,

I nie jedno mieszkańcom przeszło dobre lato.

Teraz te mury puste, tylko przy ich błoniu,

Jeździ często Marcinek na śnieżystym koniu,

Jako duch tego grodu; bo nocą pogodną

Pokazuje się ludziom swą postacią zwodną.

On po Janie Bonnerze zamek odziedziczył,

Mieszkał w nim i puharem dnie za dniami liczył,

I używał dostatków — gdy brakło napoju,

Nie mógł sobie zwykłego odszukać spokoju;

Nakoniec był zmuszony opatrzyć piwnicę

Winem, jakie wydają tokajskie winnice;

Ale kupiec tamtejszy gdy spostrzegł się potem,

Żądał by mu Marcinek zwrócił beczkę z złotem,

Która mu się za wino w pomyłce dostała,

Bo takie same znaki i obręcze miała;

Lecz Marcinek kupcowi zaprzeczając szkody,

Wystawiał posądzenia niesłuszne powody;

W Starym-Sączu przed sądem kupiec go zaskarża,

Marcinek zapozwany, tak się tam wyraża:

„Bogdaj moja po śmierci dusza nie spoczęła,

„Bogdaj mnie w swoje łono ziemia nie przyjęła,

„Jeżeli mam nie wino!” — Sąd przyznał kupcowi

Pomyłkę, a niewinność dając Marcinkowi;

Który cudzą własnością nie długo się cieszył,

Umarł w srogich boleściach, że tak ciężko zgrzeszył.

Odtąd cień jego zawsze w tych gruzach przebywa,

W nocy jeździ i straszy, w dzień go mur ukrywa.

Sigue explorando

Por su autor
Maciej Bogusz Stęczyński · 7 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Tatry w dwudziestu czterech obrazach — IITatry w dwudziestu czterech obrazach — V →

Expediente

Autor
Maciej Bogusz Stęczyński
Título
Tatry w dwudziestu czterech obrazach — III
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-tatry-w-dwudziestu-czterech-obrazach-iii--maciej-bogusz-steczynski-a5f52a
Cita recomendada
Maciej Bogusz Stęczyński, «Tatry w dwudziestu czterech obrazach — III», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-tatry-w-dwudziestu-czterech-obrazach-iii--maciej-bogusz-steczynski-a5f52a.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.