CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaAleksander Fredro

Aleksander Fredro · Romanticismo

Szewc i Diabeł — Część V

polaco

Nie dobrą miał noc Pan Sędyk,

Niespokojną i ławnicy,

Gorączkowy mieli sen.

Łbem w ścianą urznął z nich jeden,

Drugi pierzem się zakrztusił,

I Pan Sędyk z łóżka spadł.

Sądzić diabła, rzecz to śliska...

Bo nuż diabeł porwie sąd?!

Potrzeba jednak rozpocząć,

Otworzono więc trzy zamki,

Każden zamek razy trzy.

I ławnik palec umaczał,

Dotknął flaszki, czy nie suknie,

A jak poczuł chłodne szkło,

Przez dwie poły wziął i niesie

Ręce naprzód, głowa w tył.

Postawił diabła na stole,

I protokół przedsięwzięto,

Boć to zawsze pierwszy krok.

Zkąd rodem? jak się nazywa?

Gdzie przebywa? czy żonaty?

Czy pod śledztwem kiedy był?

Et caetera, et caetera,

Pytań było więcéj sta....

Lecz diabeł milczy, jak milczał,

I Ichmościom kozły dając

Coś wystawiał, a nie twarz....

Poskrobał serka im czasem,

Czasem figą im pokazał,

Czasem nawet... pies nie bies!

Co tu począć? co tu robić?

Trudnoż diabłu w skórę dać?!

Nareszcie aż i diabłowi

Cierpliwości już nie stało;

Po turecku zatem siadł,

I niby woźny zawołał:

Hej Waszmoście! — A Waszmoście

Ani mrumru, jak mak siał.

„Hej Waszmoście! — bies powtórzył —

„Ilu was tam w radzie jest?

„Ha! Jeden, drugi i trzeci!

„Trzech więc osłów jakby jeden,

„Takich bydląt rzadki zbiór.

To słysząc, jeden pokrząknął

Potem kaszlnął ławnik drugi,

Okulary Sędyk zdjął,

I rozłożył chustkę w kraty

I zatrąbił w duży nos.

„Jesteście, diabeł rzekł daléj,

„Urwipołcie i opoje,

„A działacie sobie wbrew,

„Cóż z tego wam, że ja w kozie,

„Że od roku pokój wszędzie?

„Niema bójki, niema spraw;

„Rożen goły, kufel próżny,

„Bo kubanów ani krzty.

„Jak potrwa taki stan rzeczy,

„Któż wam ręczy, że nie powie

„Jaki taki lada dzień:

„Tych darmojadów do czego,

„Co w ratuszu gryzą pióra,

„Bo nie mają pisać co?

„Więc Waszmościom jako vialis

„Dadzą nogą, wiecie gdzie.“

Tak skończył diabeł i kichnął,

A Pan Sędyk i ławnicy

Wykrzyknęli: Żyj Waść zdrów!

On nawet merci nie odrzekł,

Ale ziewnął, w kąt się wcisnął

I ułożył się do snu,

Jak w wagonie dyplomata,

Gdy z kongresu wraca rad.

Pan Sędyk wtenczas rzecz zaczął,

Że jakkolwiek prawdę mówiąc

Jegomości ostry styl,

Myśl wszakże jest jak ów orzech,

Co acz gorzki przy zgryzieniu.

Słodkie ziarnka w sobie ma.

Potem zaczął diabłu kadzić,

Ale diabeł dawno spał.

Do długiéj zatem naradzie

Jednogłośnie uradzili,

Aby diabła puścić w świat.

Sęk tylko, aby w tym akcie

Cielesnego obrażenia

Nie poniosło gremium gdzie.

Na to diabeł odrzekł spiesznie:

„Weźcie w nocy mnie na strych.

„Nim jeszcze kogut zapieje,

„Zrzućcie flaszkę, a na honor,

„Włos nie spadnie z głowy wam.“

Jak radził, tak się i stało;

Flaszka brzękła, diabeł świsnął,

A Ichmoście lecąc w tył,

Tak się łbami tęgo rznęli,

Że się ratusz cały wstrząsł.

Sigue explorando

Por su autor
Aleksander Fredro · 191 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Szewc i Diabeł — Część IVSzewc i Diabeł — Część VI →

Expediente

Autor
Aleksander Fredro
Título
Szewc i Diabeł — Część V
Lengua
polaco
Época
Romanticismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-szewc-i-diabe-czesc-v--aleksander-fredro-3aa700
Cita recomendada
Aleksander Fredro, «Szewc i Diabeł — Część V», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-szewc-i-diabe-czesc-v--aleksander-fredro-3aa700.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.