CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaAdam Naruszewicz

Adam Naruszewicz · Ilustración

Szczęśliwość (Naruszewicz, 1882)

polaco

Patrz, jak na niebie w niezgasłym orszaku

Każda pilnuje zorza swego znaku,

A niezmieszanym od wieku szeregiem

Hetmańskim słońca bieg swój mierzy biegiem.

Wszystko się stało i trwa pewnym rządem

Ląd się z wodami, woda wiąże z lądem.

Jeśli się ten świat i żyje i rusza,

Tysiącem istot jedna władnie dusza.

Ona wiatrami rządząc naprzemiany,

Morskie podnosi i muszcze bałwany.

Jéj rozrządzeniem jedna łączy sfora,

Od człeka aż do lichego komora.

Rząd a powszechne dobro, moim zatem

Prawdziwym dobrem. Jeśli mącę światem

I z przepisanéj sam kluby wypadam;

Próżno się chełpię, że szczęście posiadam.

Na wszystkie członki jedna się rozlewa

Boleść i zdrowie: gdy jeden omdlewa,

W powszechnym związku, długo-li, krótko-li,

Drugi téż wyznać musi, że go boli.

Równym spojeni na świecie ogniwem,

Żyjemy ludziom: kto bliźniemu krzywem,

Będzie i sobie; a taż sama wada,

Co innym szkodzi, i na niego spada.

Więc jeśli serce powolne nie skaża

Swych powinności, jeśli nie obraża

Spólnéj osnowy, interes, mych chuci

Gnuśny niewolnik, gdy mi nie wyrzuci

Żaden, iż w sobie samym rozkochany,

Ludzkich towarzystw wszystkie psuję stany;

Gdy czyniąc sobie, drugim dobrze czynię:

Wtenczas się nazwę szczęśliwym jedynie.

Mętnych rozkoszy źrzódło swym wypadem

I najkraśniejszy kwiat zaraża jadem:

Nakoło złotych dachów smutek lata,

A bojaźń i puch łabęci ugniata.

Słodka wesołość w czystym tylko rada

Sercu przebywa; tam gniazdo zakłada,

Gdzie jéj poczciwe wskazuje sumnienie,

Bądź carski pałac, bądź smutne więzienie.

Temu gdy ufam, niewiele dbam o to,

Że chciwa na krew i przemożne złoto,

Ślepym podkopem czyha na mię zdrada,

Zazdrość mię szarpie, a gmin płocho gada.

Bym miał do zgonu żywot pędzić lichy,

Nie chcę ja żebrzeć o litość u pychy,

Gardzę szafunkiem ludokupnéj dłoni,

Co mi chcąc cnotę wydrzéć, workiem dzwoni.

Wdzięczny pokoju, darze w ludziach rzadki!

Idź ze mną, proszę, choć do kmieciéj chatki,

Kędy na łonie nieszkodnéj rozkoszy

Niewinność snów mi słodkich nie wypłoszy.

Nie Epikurskiéj gnuśny uczeń szkoły,

Oddaję panom łzami zlane stoły,

Przestając na tym, co ubóstwem ścisłem,

A mądrym stawię na obrus przemysłem.

Ten był od wieku los mieszkańców świata,

Że się wesołość frasunkiem przeplata:

Raz kwiaty sypie, lecz czasem chcąc wiernie

Od szwanku odwieść, prowadzi na ciernie.

Lecz kiedy ów czas przyjdzie, gdy przed oczy

Cała się rzeczy śmiertelnych zatoczy

Osnowa, którą przed ułomnym wzrokiem

Bóg niedostępnym zawinął obłokiem,

Tam się dopiéro prawdziwie ucieszę,

Gdy równym torem do kresu przyśpieszę;

A same troski, podjęte dla cnoty,

Wieniec mi włożą w potomności złoty.

1773, VII, 353 — 8.

Sigue explorando

Por su autor
Adam Naruszewicz · 143 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Suplika do Jego Królewskiéj MościSzczur na pustyni (1915) →

Expediente

Autor
Adam Naruszewicz
Título
Szczęśliwość (Naruszewicz, 1882)
Lengua
polaco
Época
Ilustración
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-szczesliwosc-naruszewicz-1882--adam-naruszewicz-d16be8
Cita recomendada
Adam Naruszewicz, «Szczęśliwość (Naruszewicz, 1882)», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-szczesliwosc-naruszewicz-1882--adam-naruszewicz-d16be8.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.