CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaJaroslav Vrchlický

Jaroslav Vrchlický · Modernismo

Szczątki

polaco

Eskurjalu gmach wyniosły

W mgle wieczornej tonie

Gdy rezeda i fijołki

W sadach szerzą lube wonie.

Po krużgankach i komnatach

Błądzi smutek i tęsknota.

Tu, krol Filip na wezgłowiu

Kończy pasmo dni żywota.

Przy nim wierny mu Don-Diego

Pisze listów stos za stosem,

A gdy jęknie król na łożu

On spogląda nań ukosem.

Spowiednikiem wiernym króla

Stróżem jadła jna tsje, upo.

Co Don-Diego-Jepes może

Pisać dzisiaj w czoła znoju?

Rozkazano licznym posłom

Wnet się w drogę przygotować,

Ci zaś mają Filipowi

W niebo ścieżkę utorować.

Gdy pisanie skończył Diego,

Tysiąc mułów naraz bieży,

Gdzie wystrzela w górę dumnie

Klasztornianych tysiąc wieży.

W liście każdym jedno stoi:

„Król umiera, wierni, biada!

„Pomóż, ktoś jest jego sługą —

„Ręce z płaczem, kornie składa.

„Płacz też każdy. Co chce władca,

„Pan i ojciec, wierne dzieci,

„Wykonajcie, zanim szatan

„Porozstawia nań swe sieci:

„Tu, do łoża królewskiego,

„Przysyłajcie bez odwłoki

„Z miejsc spoczynku po klasztorach,

„Wszystkich świętych cenne zwłoki;

„Apostołów i wyznawców

„Nie zetlałe resztki prochów,

„A we wszystkie dzwony bijcie

„Podczas modlitw, jęków, szlochów.“

Tysiąc posłów wkrótce śpieszy

Od każdego państwa brzegu;

Do pałacu ciągnie zdala

Szereg wozów po szeregu.

Dym kadzideł w górę wzlata,

Dzwony biją, motłoch śpiewa,

Las proporców i chorągwi

Nad głowami kleru wiewa.

Od katedry każdy w państwie

Przystępuje poseł jeden,

Święte kości rychło składa,

By otworzyć panu oden.

Widzisz ramię świętej Klary,

Nogę Rocha. — Wniebowzięty,

Tu znów w trumnie szklanej leży

Kompostelski Jakub święty —

Nic nie braknie. Patrzcie, z boku

Wóz ostatni jeszcze stoi...

Przy nim ludzie w kir przybrani —

Król się czegoś i dwór boi...

— „Skąd wy? co tu przywozicie?“

Posły milczą, jakby niemi,

Wtem najstarszy z nich powstaje:

„Z Niderlandów śpieszym ziemi!

„Wczas to wszystko wieziem tobie,

„Cośmy mieli najdroższego

„Aby drogę ci przyśpieszyć

„Stąd do świata nieznanego.

„To relikwie apostołów,

„Męczenników i wyznawców,

„GoCo na rozkaz twój polegli

„Z rąk twych katów i oprawców.

„Nic dziwnego, gdyż wierzyli,

„Że się błogie sny ich ziszczą.

„Zamiast złota i brylantów

„Łzy na świętych szczątkach błyszczą.

„Spójrz, by skonać w strasznej męce!“

I na bary prochy bierze. —

Filip jął się w kłębek zwijać,

Jak zranione zawył zwierzę.

Dwór oniemiał! — Ktoś chichotał.

Wczas, gdy każdy drżał ze strachu —

Dyabeł, co na duszę króla

Oczekiwał gdzieś na dachu!

Sigue explorando

Por su autor
Jaroslav Vrchlický · 577 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← SyrinxTak mám tebe plnou duši →

Expediente

Autor
Jaroslav Vrchlický
Título
Szczątki
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-szczatki--jaroslav-vrchlicky-3eff9e
Cita recomendada
Jaroslav Vrchlický, «Szczątki», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-szczatki--jaroslav-vrchlicky-3eff9e.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.