Szumi wysoko wiatrem miotany
Nad mojem czołem odwieczny las;
Goniąc za zwierzem przez góry, łany
Chwilą mi mija swobodny czas,
Hej! tam gdzież w dali, w gęstej krzewinie
Migoce sarna — hej! w górę broń!
Ogień uderzy — nim proch ominie
Chętny zdobyczy, pospieszę w goń.
I dalej, dalej dążę w głębiny,
Aż ciemna rzeka tamuje bieg;
I wpośród cienia gęstej leszczyny
Nocnem mi łożem stanie jej brzeg.
Tu wzniecę ogień. Niech lekkie dymy
Wzniosą ku niebu pobytu znak,
Gdy wśród zaciszy smętne mi rymy
Nuci towarzysz leśny mój — ptak.
Noc las owłada; pospieszne chmury
Dążą na zachód het w ciemną dal.
Schylonem czołem dumam ponury,
Duszę mi ściska stłumiony żal.
I drzemię. Oko w ogień wtopione
Spostrzega obraz minionych dni;
Szczęśliwą młodość, szczęście minione,
I łza tajemnie w oku mi lśni.
W tem — co za szelest? Jakaż to wrzawa?
Czy w chmurach toczy walka się dusz?
Promieniem zorzy jaśniejąc stawa
Postać dziewicy przedemną tuż.
Białe wyciąga ku mnie ramiona,
Oko jej pała — jak ostry miecz
W skróś mnie — ach, do jej łona
Dążę — lecz słaby cofam się wstecz.
„Czemu — zawoła — chłopcze mój drogi
Mijasz ojczyznę, dawny twój raj,
Czemu bez celu błądzisz niebogi;
Gdzie obcy naród, obcy ci kraj?
Ach, wróćże do mnie! Serce ci wierne
Tęskni za tobą, o luby mój!
Przez wielkie morza, stepy niezmierne
Wołam: wróć do mnie! Nie uchodź, stój!
Ach, żyłam tobie! Choć w braci gronie
Życie bez ciebie jest cieniem mi:
Ach, wróćże do mnie! Na mojem łonie
Szczęście nadziemskie zabłyśnie ci!“
I znowu białe widzę ramiona:
Pierś jej się wznosi — i wonią róż
Lekko owiana biała zasłona
Powiewa mile nademną tuż.
Zrywam się z łoża — krew ogniem płonie
Wyciągam ręce — ach biada mi!
Nie spocząć lubej na mojem łonie,
Jak za minionych, szczęśliwych dni!
Nad ciemną rzeką burzy miotanie —
Straszny grom z nieba uderza tam —
Ginie dziewica w dzikim tumanie
I znowu cisza — zostaję sam.
W dali od wschodu zorza rannieje
Budzi kwiat leśny — i miła woń
Zwolna na świat ten zielony się leje;
Cichy szmer wody łączy się doń.
Hej, strzelcze, wstawaj! Przez góry, lasy,
Za dzikiem w pogoń udaj się tuż!
Zapomnij czasy, minione czasy,
Ach, bo niestety nie wrócę już! —