Rzekł do mnie kapral stary,
Gdym w krwawy ruszał bój:
jeżeli chcesz być z wiary —
przy radach moich stój!
Więc pierwsze — o dziewczynie
zapomnieć musisz rad,
przy żartach i przy winie
odmieni ci się świat!
Pod drugie — toć bez przerwy
powtarzam raz po raz:
stalowe musisz nerwy
i serce mieć jak głaz!
Zaś trzecie — bez ustanku
tę wiarę w sobie nieć:
Ojczyznę — mój kochanku —
będziemy wolną mieć!!!
I choćby los drwił srogi,
i zwątpił byle kiep, —
tą wiarą — bracie drogi —
wciąż ducha w sobie krzep!
Już kapral dawno w grobie —
zaginął po nim ślad...
Pamiętam w każdej dobie
serdecznych słowa rad...
Zaś nadewszystko szczerze
ostatnią w cenie mam,
i wierzę — mocno wierzę —
jak kapral wierzył sam!
I niechaj nikt mej wiary
nie mąci myślą złą...
Tak kapral mówił stary,
a słowa znaczył krwią!...
Na postoju, w lipcu 1916. r.