Tam w Szwajcarów wolnej ziemi
Żył Kościuszko długie lata
I obracał tęskne oczy,
Gdzie rodzinna jego chata.
Z Maciejowic w ranach wzięty,
Ciężką przetrwał on niewolę,
Nim wygnaniec poszedł we świat
Na tułactwo, na niedolę!
Aż gdy poczuł, że śmierć blizko,
Ujął w ręce miecz swój dumny
I rzekł: — Walczył w świętej sprawie,
Włóżcie ze mną go do trumny!