CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaJan Kochanowski

Jan Kochanowski · Renacimiento

Rymy łacińskie Jana Kochanowskiego — Elegia II

polaco

Miłości! za cóż mię udręczasz tylu klęski?

I tu, i owdzie pchniesz, tak silnie, tak zdradziecko?

Gdzie moc? gdzie mężny duch? gdzie jest mój duch zwycięski?

Gwoli rozkazom jej — ja korzę się, jak dziecko.

I lekka głowa drży, jak z wiatrem splot pajęczy,

Jako sitowia krzew, co fal i wiatrów słucha.

Ja cierpię, leję łzy, ja widzę, kto mię dręczy,

Lecz mścić się moich klęsk — nie umiem zebrać ducha.

Mam-li w jej ucho nieść i żale, i wyrzuty,

I mój wydatny grzech zmyć przez kłamliwe płacze?

Śpieszcie ratunek dać, ach! otom w więzy skuty,

Stoję za progiem drzwi i próżno w nie kołaczę?

Nie wezmę ludzkich serc, nie przyjmę ich ofiary,

Szalony! raczej skał o litość proszę ku mnie,

Nie iżbym wzgardził świat, albo się lękał kary,

Iż truję ludziom sen, wołając bezrozumnie,

Lecz nie zna miary człek, kiedy ku zgubie idzie,

A żadna rada dziś mych szałów nie rozbroi.

Ciesz się, miłości, ciesz! tryumfuj, zły Kupidzie!

Oto już rozum mój w ruderach smutnych stoi.

Tyś cały ziemski kraj, tyś morską okuł wodę,

Tyś ciemnych piekieł król, tyś pan w Jowisza dworze,

Tyś biedne serce me, za moje grzechy młode,

Zagmatwał w mocną sieć, że wyrwać się nie może.

Pod twardą wolą twą zniszczało życie moje,

Bez folgi jarzmo rznie i ciśnie kark żelazem;

Niechże zapomnę mąk, niech serce uspokoję...

Ja nienawidzę jej — dlaczegoż kocham razem?

Jakże rozliczna myśl w moich się piersiach tai!

Tu pała srogi gniew, tu miłość bije w strony,

Skrwawione wnętrze me, rozwlekłe w dziewięć stai,

Żarłoczne sępy dwa szarpają swemi szpony.

Pójdę gdzie wskaże wzrok, na drogę gdzieś kolczastą, —

Bóg żegnaj, druhy, was, doznanych w złej potrzebie!

Pójdę, bo łatwo dom, łatwo porzucić miasto,

Lecz nie dość chyżo biedz, by umknąć sam od siebie.

Pójdę, bo muszę iść, pójdę w głębokie knieje,

Pomrok dla smutnych dusz prawdziwą jest pociechą,

Tam bujno wszelki kwiat i trawa zielenieje,

Tam ptactwa słodki gwar rozlewa leśne echo,

Tam psów i łowców wrzask zające trwożne płoszy,

Tam osmolony dzik plącze się w sideł zdradzie...

Ach! nieszczęśliwa pierś nie czuje w tem rozkoszy,

Miłość u bladych ust milczenia pieczęć kładzie!

Do miasta wrócę znów, — żegnaj, zielony lesie!

Przykro mi w gajach żyć, precz wioski, precz mi zdroje!

I miasto nudzi mię, i życie — umrzeć chce się...

Zdradny miłości Bóg zamroczył chwile moje.

Sigue explorando

Por su autor
Jan Kochanowski · 698 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Rymy łacińskie Jana Kochanowskiego — Elegia IRymy łacińskie Jana Kochanowskiego — Elegia III →

Expediente

Autor
Jan Kochanowski
Título
Rymy łacińskie Jana Kochanowskiego — Elegia II
Lengua
polaco
Época
Renacimiento
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-rymy-acinskie-jana-kochanowskiego-elegia-ii--jan-kochanowski-743332
Cita recomendada
Jan Kochanowski, «Rymy łacińskie Jana Kochanowskiego — Elegia II», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-rymy-acinskie-jana-kochanowskiego-elegia-ii--jan-kochanowski-743332.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.