CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaAleksander Fredro

Aleksander Fredro · Romanticismo

Rymond — Akt III

polaco

Piosenko rodzinnych stron

Swięcie ciebie pamięć chowa,

W twoim locie każdy ton

Lube sercu mówi słowa.

Jakież czucie w nocnéj ciszy

W świat daleki ciebie śle?

Nie wiesz kto cię gdzie usłyszy,

Uśmiech zbudzisz czyli łzę.

Od kolebki w życie wzięta,

Choć zamilkniesz długi czas,

Ledwie westchniesz, luba, święta,

Już świat przeszły budzisz w nas.

Zawsze droga, ale w dobie

Gdy przed nami blizki zgon,

Głos Anioła mieszka w tobie

Piosenko rodzinnych stron.

Witenie!

Któż mnie woła?

Witenie!

Nieba! to jéj głos — Zofjo!

Witenie; ratuj mnie!

Straszne sklepienia,

Straszne pieczary.

Widma do koła...

Hydne poczwary...

Zginę, zginę bez obrony...

Uspokój umysł strwożony...

Spocznij...

Cicho! Zbroi szczęki...

Idą po ciebie... weź oręż do ręki...

Uchodź, uchodź ze mną

Drogą tajemną,

Której odkrycie

Wypłakałam,

Wyżebrałam

Jakby własne życie.

Uspokój się, cisza do koła.

Któż mnie woła?

Zdaje ci się moja droga,

Niéma nikogo prócz nas i Boga.

Głowa ogniem płonie,

Serce ledwie bije,

Ziębną moje dłonie,

A w myśli się wije,

Com słyszała wczoraj tam:

Oddaję go Bogi wam!

Spocznij na mém łonie

Gdzie twe serce bije,

Ja ciebie osłonię,

Przed światem zakryję.

Nie tak łatwo życie dam,

Kiedy z tobą oręż mam.

moja

Chłodnie

twoja

Serce żywiéj bije,

Ściskam twoją dłoń,

W tobie, tobą żyję.

W oku twojém szczęście moje,

Moje Niebo mam.

Za twój uśmiech, miłość twoję,

Życie tobie dam.

Przychodzą o Nieba!

Zastaną cię ze mną.

Ratować się trzeba.

Wróć drogą tajemną.

Z tobą.

Sama.

Nigdy...

Czas!..

Nigdy!

A więc chwycą nas.

Uchodź, uchodź póki czas,

Bo i tam schwycą nas.

Idźmy, idźmy póki czas,

Niechaj razem schwycą nas.

Cóż czynić o Nieba!

Serce stygnie w łonie...

Ratować ją trzeba.

W ciemnocie wzrok tonie.

Idźmy.

Słabnę...

Zofjo!

Tam!..

Zbierz twe siły.

Uchodź sam.

A więc drogo życie dam,

Kiedy z tobą oręż mam.

Uchodź sam, uchodź sam.

Stój! ani kroku.

Zofja przy tobie?!

Ani kroku, albo z bronią.

Zofjo!

Sam zadasz śmierć sobie,

Jeżeli sięgniesz po nią.

Uderz w me serce, ach uderz żelazem,

Coś mi wziął, wszystko wynagrodzisz razem.

Zofjo — ratować przybywam.

Oddaję go Bogi wam!

Opamiętaj się.

O Panie!

Niech wolnym zostanie...

Litości, litości wzywam.

Litości! ty, niewdzięczna.

Witena kochałam

Dawno, z dzieciństwa — ja ciebie nie znałam.

Szukałem śmierci, w czémże moja wina?

O zamilczcie, moja cała wina.

Ale uchodzi godzina.

Przybyłaś drogą podziemną?

Nią ujsć chciałam.

Z tobą?

Ze mną.

Dokąd? — w podwoje zamkowe,

Czy w Perkuna dąbrowę?

Przebóg!

Inną wskażę drogę

I tém jedném ratować was mogę.

Trójnacie otwórz kraty.

(Do Witena) Na okaz tego pierścienia

Przepuszczą cię czaty,

I straż przy łodzi książęcéj

Spełni wasze życzenia,

A na brzegu stawiąc nogę

Żałujcie mnie, że więcéj

Dla was uczynić nie mogę.

Kiedy wyrzekłeś: Niech ginie!

Łańcuch mnie wiązał jedynie,

Skruszyć go mogłem chcieć.

Lecz kiedy dla méj obrony

Narażasz całość korony,

Wolności nie chcę mieć.

O zgubne wahanie.

Niezmienném zostanie.

Ach ratuj nas i siebie.

Ratuję kraj i ciebie.

A więc przysięgam na duszę:

Perkuna posąg dziś skruszę.

Wszystkim wraz pójdę wbrew.

Wtedy pozwie cię przed Boga

Wojny domowéj pożoga,

Zofji śmierć, braci krew.

O mój Ojcze! o mój Panie!

Twojém moje życie całe.

Niech się twoja wola stanie,

Niech się stanie na twą chwałę.

Idźcie, idźcie, czas uchodzi,

Szczęście wasze mi nagrodzi,

(Do Zofji) Co mi bierze wolność twoja...

Bóg, Bóg z wami i myśl moja.

Idźmy, idźmy, czas uchodzi,

Niech ci Niebo wynagrodzi

Co mi dobroć daje twoja...

Bóg, Bóg z tobą i myśl moja. (Odchodzą.)

Witaj zwyciężco ciemnoty

Na złocistym twoim tronie;

Witaj nam promieniu złoty

Na czarnéj dębów koronie.

Witaj, witaj nam.

Obłoków rozsuń kotary,

Rozbij w rosę, chmury mgliste,

Niech dym dziękczynnéj ofiary

Płynąc w górę, w światy czyste,

Wpłynie w błękit sam.

(Krywejto wchodzi z Wajdelotami.)

Daremnie modły się wznoszą,

Niech wam serca zadrżą trwogą...

Usta jęki głoszą.

Książe zdeptał nogą

Świętość naszej wiary...

Wybranéj ofiary

Oddać się wzbrania.

Biada! biada!

Zdrada! zdrada!

Ta Bogów zniewaga

Zemsty się domaga.

Spieszcie w podwoje zamkowe!

Niech sklepy runą, niech się mury skruszą,

Witena, lub Witena głowę

Bogi mieć muszą.

Dokąd, dokąd ten zapęd szalony?

Witenes uszedł, Witenes zbawiony,

A chcecie Ojca i waszego wodza,

Oto przed wami stoję,

Oto piersi moje.

O poznajcie moje dzieci

Nad was wszystkich wyższą moc.

Niechaj prawda wam oświeci

Waszéj wiary czarną noc.

Bóstwo wielkie i łaskawe

Krwi nie może pragnąć w darze;

Gdy dopuszcza czyny krwawe

Błędy ludów niemi karze.

Ten co miłością świat stworzył,

Miłość w serca nasze włożył,

Miłość tylko w dani bierze,

Miłość nieście mu w ofierze.

O zagaście żar piekielny,

Posąg błędu zwalcie z nóg,

Jeden mocny, nieśmiertelny,

Jeden tylko Chrześcian Bóg.

W górę czoło

I wesoło

Idźcie w parze

Przed Ołtarze,

Nasz Krywejto ślub wam da.

Ha! ha! ha!

Przebóg!

Witenes!

Znaj gminie poziomy,

W czyjém ręku Bogów gromy.

Walka ze mną próżną zbrodnią.

Chwała, chwała wam!

Zapalcie pochodnią.

Pod twoję Panie uciekam obronę

Wiedź tę słabą dłoń,

Lub męczennika koronę

Spuść na moję skroń.

Święty Boże! Boże mocny,

Święty a nieśmiertelny,

Zmiłuj się nad niémi.

Od złéj myśli, złego czynu

A błędnéj wiary

Uchowaj ich Panie.

mój

Duch

twój

W duszę światła wpłynął zdrój.

mojéj

W

twojéj

mój

Głosem nieba jest głos

twój

Już spełnione powołanie,

mi

Mur Zakonny grób

mu

Witenes Księciem zostanie,

Niech w nim Litwa Ojca ma.

Już spełnione powołanie,

Mur Zakonny grób mu da.

Niech się święta wola stanie,

we mnie

Litwa

w tobie

Sigue explorando

Por su autor
Aleksander Fredro · 191 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Rymond — Akt IRymotworstwo (1880) →

Expediente

Autor
Aleksander Fredro
Título
Rymond — Akt III
Lengua
polaco
Época
Romanticismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-rymond-akt-iii--aleksander-fredro-a41da1
Cita recomendada
Aleksander Fredro, «Rymond — Akt III», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-rymond-akt-iii--aleksander-fredro-a41da1.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.