CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaTeofil Lenartowicz

Teofil Lenartowicz · Modernismo

Rozkosze to moje

polaco

Rozkosze to moje,

Te wierzby, te zdroje!

Wesoły, pijany wzrokiem,

Cóż bo ja nie śniłem!

To niby że bytem

Raz zdrojem, to znów obłokiem —

I zda się że lecę,

Że dzwonię, że świecę,

Że skrzydła gołębie mię niosą —

Żem cały westchnieniem;

Że żyję promieniem,

Wonnością poranną i rosą.

Żem cały w błękicie,

Że nie wiem co życie,

Wiem tylko żem boże pacholę;

Że Pan Bóg mi daje

Te łąki, te gaje,

I wody, i lasy, i pole.

I pokąd rozkoszy

Łza rzęsna nie spłoszy —

Pokąd się na dziecię nie zchmurzą,

Niebiescy dziedzicy

Niewielkiej różnicy,

A jeźli — to pewnie nie dużo.

To w piersiach kochanie

Ta radość, to łkanie,

To było jak gwiazda w błękicie:

Bezchmurne, bezgniewne,

Wesołe i rzewne,

Ot takie, jak Pan Bóg dał życie.

I chociam nie padał,

I chociam nie gadał

Zadane od matki pacierze;

To w Boga jasności,

To w Boga miłości

Tak wierzę, tak wierzę — tak wierzę!

Nie byłem ja psotny,

Odludek, samotny —

Pod ścianą chruścianą przysiędę;

Piosenki układam,

Nie wiedzieć co gadam,

Śni mi się i z głowy coś przędę.

Pamiętam dwa dźwięki

Mej pierwszej piosenki,

A nikt ich za nowe nie przyzna —

Jak ludzi tam dużo,

Wciąż wtórzą a wtórzą,

Te hymny: ojczyzna i blizna —

Ojczyzna — i w jęki,

I koniec piosenki,

I tylko łez rzewnych obfitość;

I z duszy się snowa

Wymowa bez słowa,

I w niebo spojrzenie o litość.

A niebo tak jasne,

A słońce tak krasne,

Taka tam spokojność na wieki —

Po smutku, po bólu,

Tak cicho na polu,

I takie śpiewanie od rzeki.

«Ojczyzna!» do koła

Bór woła, zdrój woła,

I modre odległych gór grzbiety;

A woła jak płaczem,

I nie wiem sam za czem;

Lecz dzisiaj to wiem już, niestety!

Tajemnie, jak z głębi,

Głos co mnie wskroś ziębi,

Kraj cały jak widzisz, to blizna!

Ta blizna jest żywa,

Krwią spływa, łzą spływa,

A zowie się blizna — ojczyzna.

Z tą myślą gdzie siędę,

Piosenkę wciąż przędę,

A po co? a na co? dla kogo?

Nic nie wiem, nie pytam?

Anielską nić chwytam,

I znowu mi ciężko, choć błogo — !

Zkądś słowa przychodzą,

Zkądś myśli się rodzą,

Wyraźnie ktoś mówi pod czołem:

Ze sobą nie sami,

Z uśmiechem i łzami,

Sierota się zmawia z aniołem.

O! wieku mój złoty,

O pieśni tęsknoty,

Ubogich w ojczyźnie dzieciątek!

Wciąż z waszej ja treści

Wysnuwam powieści —

Przez wieki starczycie na wątek.

Nie z książek to źródło

Swe wody wywiodło,

Nie z marzeń, jak prawi oszczerca;

Lecz z smutku i z bolu,

Co wieje po polu:

Z pod mogił, z pod krzyżów, z pod serca!

Sigue explorando

Por su autor
Teofil Lenartowicz · 130 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← RawennaRozmowa ze słowikiem →

Expediente

Autor
Teofil Lenartowicz
Título
Rozkosze to moje
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-rozkosze-to-moje--teofil-lenartowicz-e3fbc1
Cita recomendada
Teofil Lenartowicz, «Rozkosze to moje», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-rozkosze-to-moje--teofil-lenartowicz-e3fbc1.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.