CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaZygmunt Krasiński

Zygmunt Krasiński · Romanticismo

Psalmy Przyszłości (1912) — Psalm Wiary

polaco

Dusza i ciało to tylko dwa skrzydła,

Któremi czasu i przestrzeni sidła

Duch mój rozcina w postępowym locie!

Gdy się zużyją przez chwil i prób krocie

Odpadać muszą — lecz on nie umiera —

Choć to się śmiercią nazywa u ludzi!

On zwiędłe zrzuca, a świeże przybiera

I w nie otulon, znów na jaw się budzi!

A to się zowie, narodzin godzina!

I duch mój, wziąwszy skrzydła niezmęczone,

Niemi znów leci — lecz już w wyższą stronę!

Tak coraz wyżej ku Panu się wspina,

Ciała i dusze własne po za sobą

Sypie jak liście zżółkłe i strząśnięte,

Wciąga do siebie siły im odjęte —

On sam wciąż żyje ich zgonów żałobą!

Za nim — przeszłości zmierzchające tonie!

Przed nim — rozwarte wszechbezmiarów błonie!

Przed nim świat wszystek — czas, przestrzeń bez końca,

Piętra z dróg mlecznych i dni z lat tysiąca;

A dalej, wyżej, nad niemi — za niemi —

Ten co jest wszystkiem i wszystko obleka,

Duch twórczy gwiazdy, anioła, człowieka,

Cel a początek i Nieba i ziemi;

Ten, który zawsze, i wyżej i dalej,

Niedoścignięty, nad wszystko się pali:

Spokój — a jednak razem siła tchnąca —

Najwyższego duchów Ducha-Słońca!

K’niemi wciąż dążę — z razu tam iść muszę

Przez piekła trudu — przez czyśca zasługi —

Aż zacznę wdziewać i ciała i dusze

Bardziej promienne, i wstąpię w świat drugi!

W świat, co od wieków zwan okręgiem Nieba —

I w nim letargów mi już nie potrzeba,

Ani przebudzeń z grobu, by iść wyżej!

Tam żywot wieczny — żywot nieustanny —

Grób i kolebka koniecznie są niżej:

Na tych planetach, gdzie świt Ducha ranny,

Gdzie człowiek Boga niemowlęciem jeszcze

I kwili tylko przeczucia swe wieszcze —

Lecz dla aniołów, śmierci nigdzie nie ma!

Przeszłość i przyszłość ostremi oczyma

Widzą i znają — dla nich, przemienienie

To jedna chwila — to dalsze natchnienie!

Jak my na ziemi w godzinę zachwytu

Nikłą pieśń z serca czerpię — tak tam oni

Kształt rzeczywisty czerpią z fal wszechbytu.

Szaty przemienne czerpią z życia toni

I coraz dalej ku Panu — ku górze

Lecą w królewskiej ciał i dusz purpurze!

W koło, niebieskich coraz więcej darów,

Grzmiących dźwięczności i światła pożarów

Mnożą się mleczne pierścienie i pręgi,

Coraz to szersze lazurowe kraje,

— Przestrzeń pełniejszą potęg się wydaje —

— Czas coraz bardziej się przeteraźniejsza —

A jednak przyszłość, co od końca dzieli,

W nieskończoności swej, nigdy nie mniejsza.

Bo Pan wszystkiego jest wszystkiem na wieki,

Choć coraz bliższy, on równie daleki!

Jego-to, Jego żądają Anieli!

Żądza bez miary co — chwila rosnąca,

Miłość bez granic — to życie bez końca! —

On, ogniw wszechstworzenia wiązanym łańcuchem,

On Bytem, Myślą, Życiem — Ojcem, Synem, Duchem!

On jak Myśl w świecie mieszka i jak Byt wieczysty,

Lecz za świata krańcami, On jest osobisty. —

On Duchem świętym, jednym, który wie sam siebie,

Rozlał się po wszej ziemi, a został na Niebie!

A my wszyscy i wszędzie Jegośmy obrazem,

I wstępując stopniami w coraz wyższe włości,

Żyć musim nieśmiertelnie, z Nim żyć musim razem,

Zrodzeni z Jego łona, żyć w Jego wieczności!

I jako On nas stworzył, tak my tworzyć dalej,

I z wewnętrza nas samych, wyprowadzać światy,

By prząść Mu, jak nam uprządł, wiadomości szaty.

O ile możem, biedni, w Anielskiej pokorze,

To coś Ty nam dał z łaski — oddawać Ci, Boże,

A nigdy nie módz, nigdy, nic ci oddać, Panie,

I tak żyć w Tobie wiecznie, przez wieczne kochanie?

Lecz szkołą duchów są ludzkości dzieje —

Drogą do niebios, planety koleje!

Na nim to, na nim pójdą zasłużeni

— A wszyscy razem — do innych przestrzeni.

Gdy Syn Twój, sędzia, zmartwychwstałych książę

Losy tej ziemi w dzień sądu rozwiąże,

I z nich anielstwo ludziom wypromieni!

A do dnia tego wiodące tu wschody

To w łasce Twojej poczęte narody! —

Garść im powołań sypnąłeś z wysoka —

W każdym z nich żyje, myśl jakaś głęboka,

Co z piersi Twoich zesłanem jest tchnieniem

I narodowi odtąd — przeznaczeniem!

A są wybrane jedne przed innemi,

By o Twą piękność walczyły na ziemi,

I krzyż lat wielu wlokąc krwawym śladem,

Były śród świata — anielskim przykładem!

Aż nie wywalczą, straszną walką w grobie

Wyższego w ludziach pojęcia o Tobie,

Więcej miłości i więcej braterstwa,

W zamian za tkwiący w piersiach nóż morderstwa!

Takim jest naród Twój polski, o Boże!

Kto cząstką jego — niech wie się Twej woli

Cząstką na ziemi — i choć go świat boli

Tak, że aż zwątpić o nadziei może

Niech w tem cierpieniu wytrwa niesłychanem,

Boć on zaprawdę w Twoim Ducha chrzcony,

Boć on zaprawdę Twym ziemskim kapłanem,

Jeśli się cierniów nie wstydzi korony,

Jeśli pojmuje, że kochasz bezmiernie

Synów tych, których koronujesz w ciernie,

Bo cierń w krwi maczan — to kwiat wiecznotrwały

I nim odmładzasz świat ludzkości cały!

Chrystus wciąż w tobie mieszka, o ludzkości!

W twych piersiach żyje, w twoich losach gości,

Krwią twą, krew Jego i ciałem twem, ciało!

Stanie się tobie, co Jemu się stało!

On wcielił w Siebie wszystkie twe nadzieje.

Skądeś zrodzona: — z przeczystej Dziewicy,

Bo z myśli Bożej, w Boże podobieństwo!

Ku czemu idziesz: — ku Ojca stolicy. —

Przez co przejść musisz: — przez trud i męczeństwo!

A kiedy Chrystus nad Taboru szczytem

Już się otacza wieczności przedświtem,

Czy ty nie widzisz, co ten znak ci wróży?

Nim los twój ziemski, w pełni się dokona,

I ty, ludzkości, będziesz przemieniona!

Zostawisz w dole u stóp ciemnych wzgórzy

Wszystko co zwodzi i wszystko co boli;

Zostawisz w dole szataństwo niewoli!

Zostawisz w dole kłamstwa opętanie,

Zostawisz w dole tajemnic zawisłość,

A weźmiesz z sobą duchowe poznanie

I serca wieczną, nieskończoną miłość!

I z temi dwoma świętemi potęgi

Jak Chrystus w światła wzbijesz się okręgi!

Z czoła się twego grzech wszelki twój zetrze;

Jak pióra, lekkie będą twe ramiona!

Ręce pokładniesz na białe powietrze,

I w niem się ważyć będziesz — spowietrzniona! —

Sigue explorando

Por su autor
Zygmunt Krasiński · 37 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Psalm NadzieiResurrecturis (Krasiński) →

Expediente

Autor
Zygmunt Krasiński
Título
Psalmy Przyszłości (1912) — Psalm Wiary
Lengua
polaco
Época
Romanticismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-psalmy-przyszosci-1912-psalm-wiary--zygmunt-krasinski-fc46e9
Cita recomendada
Zygmunt Krasiński, «Psalmy Przyszłości (1912) — Psalm Wiary», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-psalmy-przyszosci-1912-psalm-wiary--zygmunt-krasinski-fc46e9.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.