Długo się, długo tułał sierota
Między obcemi;
Wreszcie w domowe zapukał wrota
Na ojców ziemi.
Witaj mi duchu błogosławiony,
Strzecho ty nizka,
Jakże tu pusto! czemu wytlony
Płomień ogniska?
Tu mi ubiegły, za temi płoty
Dziecięce chwile;
Tużem ja zaznał tyle pieszczoty,
Radości tyle!
Gdzieś ojcze, matko, wy czujni stróże
Mych rannych latek?
Ze ścieżki mojej, strąciły burze,
Ostatni kwiatek.
Pamiątki w duszy snują się tłumnie,
Łza oko ślepi;
Żegnaj mi strzecho! w cichutkiej trumnie,
Będzie mi lepiéj!
S. Duchińska.