CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaEugeniusz Małaczewski

Eugeniusz Małaczewski · Vanguardias / s. XX

Polskie sosny

polaco

Piękne jest życie pośród naszych sosen,

których igliwie w lecie się pochmurni,

a zimą błyszczy szmaragdami wiosen

i ze wszelakich drzew szumi najgórniej.

Z odkrytą głową jestem pod ich szatrem

i w takt modlącej się czemuś zadumie,

igły, porannym nawleczone wiatrem,

śpiewają do mnie w uroczystym szumie:

„Z północnej ziemi wywodzim się rodem

„i przez ląd szłyśmy, jak armja wyniosła,

„nad Wisłę, w ziemię objętą Narodem,

„z którego POLSKA wraz z nami wyrosła.

„My ongi byłyśmy w straży westalczej

„nad głazem, który twój lud stawił w borze

„ŚWIATO-WIDOWI, gdy to, o co walczy

„Polska dziś — było, jak podziemne morze.

„Potem zdaleka do ziemicy Słowian

„Syn Boży przyszedł i dłonią promienną

„wszystko przeżegnał. I Światowid, owian

„Bogiem, Lud oddał Mu w wieczyste lenno.

„Światowidowi ludzie dotąd byli

„(słuchaj, bo wiele ci nasz szum wygada)

„ten świat-widzący, zaś od owej chwili

„stali się — Tego, co światami-włada,

„a Który dłonie na szumach nam kładnie

„— sosnom, rosnącym nad Wisłą i Niemnem —

„i mówi słowem podniebnem, podziemnem,

„że przez Ojczyznę twą ten świat-owładnie.

„I odtąd byt wasz był podobien sośnie

„albo przyrównan może być klepsydrze,

„co — ile szczytem w niebo się rozrośnie,

„tyleż podstawą ziemi dla się wydrze.

„Jak przez klepsydrę: z góry na dół ziarna

„spadały Boże, odżywcze, by rosa;

„a szła z powrotem: wasza krew ofiarna,

„jak sok, płynący z korzeni w niebiosa.

„O, tak! Związaneśmy z wami na wieki: —

„przez kolebeczki, ciosane dla dzieci;

„i przez tarcice nasze, w które ćwieki

„wbija ubogi człek, gdy trumnę kleci;

„przez maszty, które ożaglił swą duszą,

„— zanim się Kolumb narodził, — Jan z Kolna,

„że wszystkie morza do siebie was kuszą,

„choć dusza wasza jest leśna i polna;

„przez szubieniczne drzewo Trauguta,

„co jest najświętszym krzyżem polskiej męki

„(wiedz: najszczytniejsza miłość, doń przykuta,

„żywicą wciekła w nasze wszystkie sęki).

„Proste, żywicznym balsamem płynące,

„rozgrane w wichrach, jak harfy eolskie,

„pnie złoto-kore oblekamy w słońce —

„drzewa mistyczne — bo najwięcej polskie...

„Pójdź w nasze tumy skroś szpalerów ze pni,

„błąkaj się dłonią po korze chropawej

„i w jakiejś chwili „Bóg i Polska“ szepnij —

„zaszumim wszystkie, jak sztandary sławy.

„I coś, łopocąc skrzydłami, odleci

„jakoby orzeł... Zaczekaj powrotu:

„wróci niebawem w duchowej zamieci

„i ciebie porwie siłą swego lotu.

„Ze sobą weźmie i w drogę poniesie,

„jak dziecko krnąbrne, pomimo oporu — —

„I wyprostuje cię, jak sosnę w lesie

„i w piersi włoży śpiewną mądrość boru.

„I między sobą a Szatanem przedział

„zrobisz... i w niebo pieśń zarzucisz mostem

„i będziesz o tem wiedział... i nie wiedział...

„sercem, jak sosna słonecznem i prostem“.

Sigue explorando

Por su autor
Eugeniusz Małaczewski · 29 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Pokora, niewiedząca o sobiePożegnanie (Małaczewski) →

Expediente

Autor
Eugeniusz Małaczewski
Título
Polskie sosny
Lengua
polaco
Época
Vanguardias / s. XX
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-polskie-sosny--eugeniusz-maaczewski-564887
Cita recomendada
Eugeniusz Małaczewski, «Polskie sosny», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-polskie-sosny--eugeniusz-maaczewski-564887.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.