Więc gdy rozkaz ów srogi wydali,
żeśmy od Was odbiegli daleko, —
Wyście bracia za krwawą tą rzeką
jako warta niezłomna zostali...
Myśmy poszli — cokolwiek się zdarzy —
mierzyć ziemię krokami krwawemi,
Wyście zasię przyklękli u ziemi,
jako czujne wedety na straży!...
Jako stróże Wolności i gońce
i ziem onych przysięgli szermierze,
wieczne z ziemią czyniący przymierze,
niezwalczonej reduty obrońce!...
O serdeczni! O Bracia kochani!
zali Wy tam czujecie daleko
jak Wam serca za krwawą tą rzeką
cześć i ukłon żołnierski ślą w dani!?
Jak w noc ciemną przy świetle ogniska,
kiedy długie zawiedziem rozmowy,
Wasz nam orszak powraca widmowy,
Wasze drogie na ustach nazwiska!
Wzrok nasz błąka się w cieniach sierocy,
słuch naprzeciw wychodzi Wam czule —
ale stamtąd li świszczą wciąż kule,
li granaty wciąż wyją po nocy...
Nie jednego my chcieli już razu
ku Wam w krwawej pospieszyć odsieczy —
już my rwali bagnety ku rzeczy
jeno Bracia... pilnujem »rozkazu«!
Ale coraz — wszak dobrze to znacie —
to wszak często, — och często się zdarza...
na Wołczecku — u bramy cmentarza —
od nas w krwawej zagości ktoś szacie...
Więc tam szyldwach, co stoi przy drodze,
wraz go wstrzyma na kroków połowie,
»stój! kto idzie.?idzie?« — »swój!« — duch mu odpowie —
»Hasło?« — »Polska! — Zluzować przychodzę!« —
Na postoju, 17. VIII. 1916 r.