CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaJózef Massalski

Józef Massalski · Romanticismo

Poezye Józefa Massalskiego — Do Niceta J.

polaco

Witam cię Jungu młody w twéj dzikiéj ustroni!

Czyż nie czujesz ściśnienia przyjacielskiéj dłoni?

Jakaż się do twéj duszy żałoba zakradła,

Żeś ulubił samotność i czarne widziadła?

Dzień twój zanosisz w lasy, noc trawisz przy grobie;

Czekaj! twoje nie minie, otworzą go tobie.

Witam cię, a uśmiéchem twoich ust nie wdzięczę!

Ty wzdychasz? ty nie mówisz? ty kochasz młodzieńcze!

Kochasz; a choć miłości dana bóstwa postać,

Czujesz, jak źle wyznawcą tego bóstwa zostać.

Twarz mu się szczęściem śmiéje, a jad skryło w duszy;

Nie raz małém skrzydełkiem straszną burzę wzruszy.

Buduj mu, buduj ołtarz i błagaj w pokorze,

Żeby sobie leciało za dziesiąte morze.

Miljon rąk da mu krzyżyk i ślady zamiecie.

Czemuż, ledwo się młodzian obéjrzy na świecie,

Ledwo przed nim dziecinnych dni zamknie się niebo,

Już miłość główną duszy stała się potrzebą?

Precz wesołość i pokoj, precz wieńców tych żądza,

Które sława rozdaje, potomność przysądza;

Precz prace, jakim przysiągł poświęcić się wiecznie,

Kochanki mu potrzeba, kochanki koniecznie.

Czy trafił na zbyt szczodrą, co za słodkie słówko

Rada sto pocałunków zapłacić gotówką:

Wnet się odda uczuciom, co zniżają człeka;

Przesycony miłością, nie wczas się jéj zrzeka;

Bo kto w morze roskoszy brnął zamknąwszy oczy,

Tego niesmak i wiecznéj nudy mgła otoczy.

Czy dumną spotkał piękność, która zna do siebie,

Że jest bóstwem niechybnie, choć niemieszka w niebie:

Ta na uśmiéch, na jedną niby to łzę w oku,

Każe u nóg swych ciężko wzdychać przez półroku;

I póki mu nie błyśnie w ręku broń rospaczy,

Póty słowa zbawienia kocham rzec nie raczy.

Lecz gorzéj, gdy z nektarem na ustach, obłuda

Cnotę i nieskażone przywiązanie uda;

A zapaleniec młody, co niebacznie wleci

W zdradnie kwiatem roskoszy przysypane sieci,

Ujrzy dłoń ukochaną, już ją posieść bliski,

Świętokradzkie innemu niosącą uściski.

Dziwisz mi się młodzieńcze i nie bez przyczyny;

Bo wiész, że, gdy to mówię, wzdycham do Eliny.

Tak jest! Ależ nie każdy kwiat rodził się różą;

I wierz mi, tu na ziemi Elin jest niedużo.

Serce, przez nią miłośnym natchnione zapałem,

Nie jest Wulkan, co bucha boleścią i szałem;

Serce, które śmiertelnik darował Elinie,

Zmienia się całe w miłość i w szczęścia świątynię;

Palą się w niém ofiary piękności i cnocie;

Cmi go czasem tęsknota; lecz obce zgryzocie.

By mrok zniknął, dość niebios jednego promienia;

Dość uśmiéchu Eliny, by znikły cierpienia.

Jeśli ci los podobną znaleść dał dziewicę,

Bluźnierstwem jest ten smutek co mroczy twe lice;

Poznać ją już jest szczęściem, wielbić jest popotrzebą;

Kto czci bowiem anioła, czci w nim same niebo.

Sigue explorando

Por su autor
Józef Massalski · 60 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Poezye Józefa Massalskiego — Do ElinyPoezye Józefa Massalskiego — Do ptaszyny →

Expediente

Autor
Józef Massalski
Título
Poezye Józefa Massalskiego — Do Niceta J.
Lengua
polaco
Época
Romanticismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-poezye-jozefa-massalskiego-do-niceta-j--jozef-massalski-298862
Cita recomendada
Józef Massalski, «Poezye Józefa Massalskiego — Do Niceta J.», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-poezye-jozefa-massalskiego-do-niceta-j--jozef-massalski-298862.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.