Lecie! pocóż w marną sławę
Celim nakształt szermierzy?
Ona dziką ma zabawę,
Uciekając, łuk mierzy.
Świergotliwa chwalców rzesza
W jednym domu nie gości:
Owdzie z prawdą fałsz pomiesza,
Tam da hasło zazdrości;
Tutaj wije gniazdo części,
Drażni serca swych dzieci;
Razem — w skrzydła zaszeleści
I do góry uleci.
Prawa chwała nie chce wrzasku,
Nie chce pochwał we tłumie;
Najgodniejszy ten oklasku,
Kto unikać go umie.
Człek w milczeniu i pokorze
Najswobodniej usiedzi,
W podejrzliwych królów dworze
I w motłochu gawiedzi.
Choćby okręt w skały niosło,
Wtedy tryumf żeglarzy,
Bo kierując mądrze wiosło,
Nic się zgoła nie zdarzy.