CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaMaciej Kazimierz Sarbiewski

Maciej Kazimierz Sarbiewski · Barroco

Oda V. Gromi gnuśność wieku

polaco

Czyśmy już cześć przodków Tyryjcom przedali?

Czyśmy ją posłali w dalekie wygnanie?

Gdzie silni rycerze? gdzie męże wspaniali?

Gdzie cnota? gdzie dzielność? Nie pomnim już na nie!

Czy godzi się dzisiaj mieć łańcuch na karku?

Przedawać tron Pyrrów i Agamemnonów?

Czy godzi się dzisiaj w bezecnym frymarku

Brać Weje w zamianę persyjskich zagonów?

Nowotny nasz żołnierz pieszczona dziecina!

Nie umie wrogowi wbić włóczni do łona,

Krnąbrnego rumaka munsztukiem nie spina,

Bo ręka niezręczna i słabe ramiona.

Gdy śniegi topnieją w górzystej czeluści,

I Tyber zaszumi w łożysku rodzimem,

Nasz rycerz struchleje i wpław się nie puści,

Nie dojdzie do Rzymu — bo woda pod Rzymem.

Gdy rumak pod jeźdźcem w podkowę uderza

I pocznie się zżymać — już jeździec bez duszy!

Drżą strachem kolana mężnego rycerza:

Cóż będzie, gdy w harce wojenne wyruszy?

A jednak też stopy, jak lekkie zefiry,

Uczenie pląsają wśród tanka, gdzie dziewki!

O! złammy, strzaskajmy i lutnie, i liry,

Zostawmy niewiastom pląsania i śpiewki!

Słyszycie? jęczenie nad Istrem zawrzasło:

To dziki Muzułman zatrąbił na rogu,

Aż Alpy z westchnieniem odbiły to hasło;

To wyzew do walki i ludom, i Bogu!

Pójdziemyż? czy chcecie? O! wcale nie wierzę.

Wprzód pozbyć się trzeba pragnienia i głodu;

Tu wina kaleńskie, tu drogie wieczerze,

Kupione za pieniądz czynszowy narodu.

Biesiada wciąż szumi, kielichy wciąż sterczą

I trunek smakowny przechodzi z rąk w ręce;

A księżyc, co uczcie przyświecał szyderczo,

Zdał teraz straż naszą porannej jutrzence.

I cóż nam do wojen? my znamy je wiernie,

Nam dobrze świadome stosunki Europy,

My tutaj na stole, przy dobrym falernie,

Zrysujem zastępy, wieżyce, okopy.

Powstańmy nakoniec! już jasno na dworze,

Już światłość poranna widoku udziela,

Już tarcza słoneczna wypływa nad morze,

I świetnym promieniem połyska i strzela.

Powstańmy nakoniec! niech ranek nas cieszy;

Powstańmy, Latyni! niech baczność się wznowi.

Nie dla nas to słońce: do Indyi śpieszy,

Stanęło na wschodzie, więc sprzyja Wschodowi.

Więc wschód i poranek posiędą niegodni.

Odzyszczmy go nazad, lub hańba nas czeka.

Nam jeno pozostał kraj mały, zachodni,

I zachód, i wieczór, i noc niedaleka.

Powstańmy, uderzmy, niech ginie wróg Pański!

Daleko go spędzim we wspólnym zamachu!

Niech Ganges, niech Tyber, niech kraj Luzytański,

Niech Grecya wytchnie od kajdan i strachu.

Sigue explorando

Por su autor
Maciej Kazimierz Sarbiewski · 77 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Oda V. Do samego siebieOda V. Kato polityk →

Expediente

Autor
Maciej Kazimierz Sarbiewski
Título
Oda V. Gromi gnuśność wieku
Lengua
polaco
Época
Barroco
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-oda-v-gromi-gnusnosc-wieku--maciej-kazimierz-sarbiewski-91fea7
Cita recomendada
Maciej Kazimierz Sarbiewski, «Oda V. Gromi gnuśność wieku», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-oda-v-gromi-gnusnosc-wieku--maciej-kazimierz-sarbiewski-91fea7.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.