CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaJózef Massalski

Józef Massalski · Romanticismo

Obrazek czérwony

polaco

Jeszcze w moich dni poranku,

Który szkoda że przeminął,

Gdym za każdém cackiem ginął,

Gdy mój Mentor bez ustanku

Wołał: Józio! hola! hola!

Już miéć tobie rozum pora;

Doradziła raz swawola.

Bym zemknąwszy od Mentora,

Dźwigał wodę jego nowym

Kapeluszem kastorowym

W dół co chciałem zrobić stawem.

Wkrótce w kącie na pokucie,

Ocierając łzy rękawem,

Józio szlochał a uczucie

Że popełnił wykroczenie,

Trapiło go nieskończenie.

— Pokuta trwała niedługo,

Chęci me były najszczérsze,

By grzech zagładzić zasługą;

A że Mentor lubił wiérsze

Wiérszem szukać zgody chciałem

Wziąłem pióro i w ukryciu,

Raz podobno piérwszy w życiu,

Pół godziny przedumałem.

— A z tych dumań co błądziły

Po nad gaje, nad mogiły,

Po nad wioski, po nad rzeczki,

Urodził się wiérsz maleńki,

Nie podobny do piosenki,

Nie podobny do bajeczki,

Był podobny do wszystkiego

Ale razem do niczego.

— Mentor mój był drugi Kato;

Śmiéch nie bardzo żył w przyjaźni

Z miną brwistą i wąsatą;

Jednak płód méj wyobraźni

Tak był dziwny, tak wysoki,

Że się Kato wziął za boki.

Potém długo prawił o tém

Jaki rymów wynalazek

Ma swój główny cel, a potém

Dał mi czérwony obrazek.

Z całéj téj mądréj rosprawy

Pożytek nie był ciekawy:

Nie zrozumiałem i słowa;

Ale obrazek czérwony

Więcéj dokazał niż mowa.

— Odtąd blaszane szwadrony,

Szabla pokrzywy tyranka

I piłka moja kochanka,

Co oknom dała się w znaki,

I rumak z Mentora laski

Miały już powab nie taki;

Wolałem zbiérać obrazki.

I w domu było już nie to:

Mniéj figlów, krzyku, swawoli,

Józio ustawnie gryzmoli,

I już powoli, powoli

Zwać go zaczęto poetą.

Wpadał w uniesienia wiészcze,

Opiewał szumnemi rymy

Pioruny, wojnę i dymy;

I z tych się Mentor śmiał jeszcze,

Dawał uwagi i zdania,

I jeszcze Józio ich słuchał

Jak niemieckiego kazania.

— Potém zefirek co dmuchał

Roskosznym chłodem po błoni,

I zdrój samotny w ustroni,

I w mgle rannéj zawieszony

Skowroneczek nad zagony,

I wiosek widok ozdobny

Natchnęły Józię spokojnie.

Już nie chciał śpiéwać o wojnie,

Już wiérsz do czegoś podobny

Wybiegał z pod jego pióra.

Zapał pokutą natchniony,

Co wzmógł obrazek czérwony!

Rozwiodła szérzéj natura.

— Potém gdy z Józia młodzieniec,

Biegąc w uroków krainy,

Spotkał spójrzenie Eliny,

Ujrzał Eliny rumieniec;

Już w ówczas nie miał Mentora

I śmiać się nie było komu;

Młodzieniec w cieniach wieczora

Wzdychał daleki od domu.

Już odtąd młodzieńca pienia.

Częściéj natchnęła kochanka,

I łza udręczeń posłanka

Toczyła się za uśmiéchem;

Bo słodycze i cierpienia

Wypił miłości kielichem.

— Dzięki ci niosę naturo!

Dzięko ci niosę Elino!

Inne złudzenia przeminą

I czczość zostawią ponurą;

Lecz zapał natchniony wami

Może i w późnéj lat zimie

Przyjemnie nie raz omami

Odmłodniałego przy rymie.

I zawsze kiedy od świata

Myśl oderwana ulata

Po idealnym przestworze,

Jakiekolwiek są jéj plony

Dzięki ci niosę Mentorze

Za twój obrazek czérwony.

Sigue explorando

Por su autor
Józef Massalski · 60 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← O kasi małoletniéj noszącéj po ojcu żałobęPodziękowanie za ananas →

Expediente

Autor
Józef Massalski
Título
Obrazek czérwony
Lengua
polaco
Época
Romanticismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-obrazek-czerwony--jozef-massalski-0b346b
Cita recomendada
Józef Massalski, «Obrazek czérwony», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-obrazek-czerwony--jozef-massalski-0b346b.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.