CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaJan Kasprowicz

Jan Kasprowicz · Vanguardias / s. XX

O poranku (Kasprowicz)

polaco

O PORANKU.

Rozwiały się twoje włosy

Złote włosy twoje,

Jak jutrznianne

Blaski ranne

Tak ci się rozwiały...

Jak ta zorza,

Kiedy, hoża,

Wzejdzie na niebiosy,

By po łąkach i po lasach

Rozbudzić hejnały,

By rozdźwięczyć jasne zdroje

W pieśni tajemnicze,

Które słyszą tylko dusze

Z pośród dusz wybrane,

Tak dziewicze

Twe oblicze,

W młodości skąpane,

Przyoblekło się w purpurę

I ponure

Moje wnętrze,

Zatopione w twoich krasach,

Co od dni letnich zdają się gorętsze,

Rozjaśniwszy radości promieniem,

Nastroiło je w weselny

Hymn...

Śmiertelny,

W nieszczęśliwych tłumie

Wychowany człowiek,

Kroczący przez głuszę

Ciemnego żywota

I nie wierzący, by dla jego powiek,

Przywykłych tylko do nocy,

Mogło zabłysnąć słońce

W swej wielkiej mocy,

Albo jutrznia złota

W swym słodkim wdzięku,

Czyż umie

Przyjąć bez lęku

To co jest przeczeniem

Dotychczasowego bytu?

Czyliż to szczęście, co płynie

Z twojej postaci,

Do wcielonego podobnej zachwytu,

Nie jest tą hojną wieczerzą,

Skąpaną w winie

I w wyszukane owoce bogatą,

Którą straceńcom w godzinie,

Nim sprawiedliwość wymierzą,

Podają prawa obrońce,

Litościwi kaci,

By koniec jeszcze był krwawszy?

Czyż się promienną szatą

Ten straszny odział kościotrup, nabrawszy

Świeżego ciała,

Aby omamić — wbrew fantazyi mniszej —,

Że wypoczynek wśród jego uścisków

Nie jest rozkładem, lecz życiem

W rozkosznej ciszy,

Na ciepłem łonie

Którejś z niebianek?

Z złocistych błysków

Włos ten uwity, co-ć okala skronie,

Twarz, co się ku mnie podała,

Kwitnąca kwieciem

Jedwabnych róż,

Nie jest-li jedną z złud, które przedemną

Wymarzył ondyn kochanek,

Shelley, niebiański poeta,

By wnet w pościgu za niemi,

Mogiłę znaleźć ciemną

Śród głębin mórz?

Twoje włosy się rozwiały — ja dłońmi drżącemi

Sięgam po nie: rzeczywistość, a nie snów podnieta!

Sięgam po nie i do wargi półotwartej tulę

I nie pytam już, co będzie! pieszczę i całuję

Twoje złote, jasne włosy,

Co się tak rozwiały,

Jak jutrznianne

Blaski ranne,

Kiedy świt wspaniały,

Operlony mgłami rosy,

Promienistą tkankę snuje

Dla ziemi zbudzonej,

Dla szczęśliwej, świeżej ziemi

Poślubną koszulę...

Zrumieniły się twe lica,

Twoje lica mleczne

Śród korony

Złotych włosów tak się zrumieniły,

Jak ta zorza,

Kiedy, hoża,

W pełni rajskiej siły

Na niebiesiech zajaśnieje

I rozleje

Czar na kwiaty, drzewa,

Na jezioro, które śpiewa

Głosem stujęzycznym

Melodye odwieczne

I do fali

Smugi z dali

Przyciąga olbrzymie,

Błękitów kobierce,

Szafirowe,

W promienistość

Przystrojone nieba...

Szczęścia błyskawica

Przeniknęła elektrycznym

Prądem moje serce,

Usta szepcą twoje imię —

Wznoszę głowę, nie jak ślepiec, co się drogi boi,

Lecz pewnego świadom celu,

I w weselu

Rozpieśnionej duszy mojej,

Której nic nie trzeba,

Obejmuję cię w ramiona!

Obejmuję w ramion kleszcze,

Aż mi serce kona,

Twoją postać wiotką!

Obejmuję

I całuję

Jak ta zorza,

Kiedy, hoża,

Wzejdzie na niebiosy

I światu przyświeca...

Jeszcze, jeszcze i wciąż jeszcze

Tulę, pieszczę

Twoją wargę słodką!

Tulę, pieszczę i całuję twoje jasne włosy,

Co naokół białej skroni tak ci się rozwiały,

Jak jutrznianne

Blaski ranne,

Jak ten świt wspaniały!...

Sigue explorando

Por su autor
Jan Kasprowicz · 360 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← O niezgłębiona duszy toni (1912)O Roku Nowy →

Expediente

Autor
Jan Kasprowicz
Título
O poranku (Kasprowicz)
Lengua
polaco
Época
Vanguardias / s. XX
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-o-poranku-kasprowicz--jan-kasprowicz-d764d8
Cita recomendada
Jan Kasprowicz, «O poranku (Kasprowicz)», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-o-poranku-kasprowicz--jan-kasprowicz-d764d8.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.