CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaJózef Ignacy Kraszewski

Józef Ignacy Kraszewski · Modernismo

Nieulękniony

polaco

Słońce wstało łzą krwawą zlane mając lice

I niebo czarne, groźną wróży nawałnicę.

Na wozie wiatrów obłok od północy płynie

A chmur seciny, jego nieznużeni gońce,

W ciemne zasłony kryją zakrwiawione słońce

I resztę światła niebios wydarły dolinie.

Na górach, które siwe wierzchołki wyniosły

Nad świata burze i pogody świata,

Wiry śniegów żeglują powietrznemi wiosły

Jak powiewna skał dzikich wzlatujące szata.

Strzeliły gromy; śmierci oblane płomieniem

Niebo, gniewne na ziemię obróciło oczy —

Człowiek, ów dumny robak uklęknął ze drżeniem

I wzrok nieśmiały po niebiosach toczy.

Lecz był jeden, co gardził światem i zniszczeniem,

Niezlękłém okiem patrząc w pioruny i burze.

Ten poszedł, stanął na wysokiéj górze

I świat powolném obwinął wejrzeniem.

Trzeba go było widzieć! — nad burze i gromy

Wzniósł wzrok posępny, groźny, nieruchomy,

Kiedy bił piorun on niezmrużył oka,

A kiedy błyskawicą niebo się rozdarło

I zajaśniała przestrzeń, bezdenna, głęboka,

On powolnie źrenicę wiodąc obumarłą,

Wzrok przenikliwy zatopił w niebie

Jakby przed śmiercią, za życia jeszcze

Chciał tam opatrzeć miejsce dla siebie.

Warknęły burze, lunęły deszcze,

Stał nieruchomy i śmiech szatana

Usta mu krzywił zsiniałe.

Niebo się nad nim trzaskało całe,

Ziemia się chwiała ogniem oblana —

On stał jak posąg, nie drżał, nie jęknął,

Przed gniewem bożym nie klęknął.

Ucichły burze i już zdaleka

Chmur czarnych wojsko ucieka,

I słońce jakby w poranku

Błysło w obłoczków pozłacanych wianku.

On, spójrzał znowu w około,

Ścisnął usta, zmarszczył czoło,

Pytał się nieba czy koniec burzy,

Czy się więcéj nie zachmurzy?

Czy już po wszystkiém? Potrząsnął głową,

Spojrzał na ziemię, na ludzi, domy,

Drzewa zielone, skał szatę płową,

Spojrzał i stał nieruchomy. —

Rzucił wzrok niżéj — przepaść milcząca

Łakome paszcze rozwija,

I potok szumiąc z góry się strąca,

Czarna go bezdnia wypija.

Długo tak, długo, błędny wzrok toczył

Dołem po ziemi, górą po niebie —

Wtém spojrzał w siebie — przeląkł się siebie,

Zadrżał i w przepaść skoczył.

Sigue explorando

Por su autor
Józef Ignacy Kraszewski · 62 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Na śmierć J. I. KraszewskiegoPamiątka drukarni J. I. Kraszewskiego w Dreznie →

Expediente

Autor
Józef Ignacy Kraszewski
Título
Nieulękniony
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-nieulekniony--jozef-ignacy-kraszewski-ad142f
Cita recomendada
Józef Ignacy Kraszewski, «Nieulękniony», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-nieulekniony--jozef-ignacy-kraszewski-ad142f.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.