CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaJan Kasprowicz

Jan Kasprowicz · Vanguardias / s. XX

Nie zgasłaś, pieśni

polaco

I.

.................

Nie zgasłaś, pieśni, spętana więzami

Westchnień, mdlejących poza widnokręgiem

Widomych blasków, poza niedosięgłą

Otęczą wielkich, zielonawem światłem

Tajności lśnistych przyrzeczeń!... Jak więzień,

U progu skonu, w ciasnej, ciemnej kaźni

Żywi swą przyszłość nadzieją przestrzennej,

Jasnej i świeżej rozkoszy wyzwolin,

Tak nieustannie karmi się ma dusza

Nowych Zwiastowań świętą, bożą strawą,

By chleb złożoną na białym obrusie

Wieczornej uczty Żywota, przy szumie

Gajów oliwnych, gdy zorze gasnące

Na glob rzucają wielki cień Kalwaryi...

Bo powiedz, powiedz: czem byłaby dusza

Bez tej Komunii Słowa, bez tych głośnych,

Jak serc najgłębsze, najskrytsze życzenie,

Bez tych bezkreśnych, jak głębie przestworów,

I, jak te głębie, arcymelodyjnych,

Tęsknot oddechem drżących Przepowiedni?

Czemże byłyby bez tej słodkiej woni

Drogiego wina, które nadprzepastnych

Dreszczów żądliwe wycisnęły ręce

Z gron nieumarłych Przeczuć i jak płynny

Przelały bursztyn jego święte krople

W kosztowny, złoty roztruchan misteryj,

Nieujawnionych przez mękę i ciernie?

Nieujawnionych, chociaż u ich wejścia,

Przywalonego kamieniem, owitym

Zwojami bluszczów, z tryumfu chorągwią

Białą i szumną, jak skrzydła gołębie,

Staje codziennie na świętych Taborach

W słoneczną rozkosz przemieniana Męka...

Choć z głową, wspartą na złotej patenie,

Na cierń spogląda i na krzyż oczami

Niewysłowionych, omdlałych upojeń!...

Czemże byłaby — powiedz ty, coś ongi,

Może niedawno, tak jeszcze niedawno,

Że nie miał czasu prześnić się ostatni

Sen o srebrzystych świtach na odległej,

Mgławą aleją świerków ku promiennym

Wierchom wiodącej przestrzeni pomiędzy

Umarłem ciałem, a zbudzonej duszy

Zdumionem okiem — ty, coś ongi, wczoraj,

Jako niemowlę, zasłuchane w dźwięki

Pieszczot matczynych, pragnące złowioną

Powtórzyć nutę, lecz niewprawne usta

Są jako skrzypce bez strun — — — powiedz, pieśni,

Ty, coś niedawno jeszcze stała z okiem

Szklannem od nagłych lęków i zadziwień,

Przed tą przestrzenią, przed tą po urwiskach

Pnącą się drogą:

Czem byłaby dusza,

To źródło życia twojego, bez owej,

W nieujawnionych tajni nietykalnem,

Świętem Cyborium ukrywanej Hostyi?

Nie łzą byłaby, spadłą z pod powieki

Bożej w godzinie twórczych, nieujętych

ludzką rachubą — Jemu czyż świadomych? —

Cierpień, lecz kroplą dżdżu, zlepioną marnie

Z ziemskich wyziewów na to, aby, świecąc

W kielichu lilii lub na liściach ostu,

Zgasła pod skrzydłem owadu lub w piasek

Wsiąkła przydrożny pod kręgami płazu...

Sigue explorando

Por su autor
Jan Kasprowicz · 360 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Nie zdradzą oczy mojeNiebo i ziemia (Kasprowicz) →

Expediente

Autor
Jan Kasprowicz
Título
Nie zgasłaś, pieśni
Lengua
polaco
Época
Vanguardias / s. XX
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-nie-zgasas-piesni--jan-kasprowicz-9288aa
Cita recomendada
Jan Kasprowicz, «Nie zgasłaś, pieśni», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-nie-zgasas-piesni--jan-kasprowicz-9288aa.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.