Nie masz, i po drugi raz niemasz wątpliwości,
Żeby cnota miała bydź kiedy bez zazdrości;
Jako cień nieodstępny ciała naśladuje,
Tak za cnotą w też tropy zazdrość postępuje.
Nie może jej blasku znieść, ani pojźreć w oczy;
Boleje, że kto przed nią kiedy wyzszej skoczy;
A iż baczy po sobie, że się wspinać próżno,
Tego ludziom uwłóczy, w czem jest od nich różno.
Ale człowiek, który swe pospolitej rzeczy
Służby oddał, ten krzywdy nie ma mieć na pieczy;
Dosyć na tem, kiedy praw, ani niesie wady;
Niechaj drugi boleje, niech się spuka jady.
Cnota (tak jest bogata) nie może wziąć szkody,
Ani się też ogląda na ludzkie nagrody;
Sama ona nagrodą i płacą jest sobie,
I krom nabytych przypraw świetna w swej ozdobie.
A jeśli komu droga otwarta do nieba:
Tym, co służą ojczyznie, wątpić nie potrzeba,
Że, co im zazdrość ujmie, bóg nagradzać będzie,
A cnota kiedykolwiek miejsce swe osiędzie.