W studnią, chcący się napić po pragnieniu długim,
Lis i kozioł pospołu wpadł jeden po drugim.
W radę, lecz darmo: żaden wyścia nie najduje.
Na ostatek kozłowi lis wyperswaduje,
Żeby się, jako może, wspiął na nogi zadnie,
A on, będąc na wierzchu, wyzwoli go snadnie.
Ale, skoro wyskoczy lis po rogach z wody:
„Gdybyś tyle rozumu w głowie, co masz brody,
„Nie lazłbyś w studnią, wyścia nie widzący — rzecze —
„Teraz czekaj mędrszego, że cię z niej wywlecze!“