O piękna nocy nad zwyczaj tych czasów!
Patrz na nas jasno wpośród tych tu lasów,
Gdzie, jako pszczoły, w koło swego pana
Straż dzierżem, niecąc ognie aż do rana.
Bodaj szczęśliwie tę drogę odprawił
I wszytko wedle myśli swojej sprawił
Pan świętobliwy, któremu nie miała
Polska w dobroci równia, jako wstała.
I już nam ma bydź ten pohaniec srogi,
Który nie dawno padał nam pod nogi,
Kiedy Starodub z gruntem wysadzony
Pod miecz okrutny lud wydał zwierzony?
Abo gdy pycha nie mogła pokorze
Wytrzymać stósu, a w głębokie morze
Krwawy Niepr płynął, miecąc na ostrowy
Moskiewskie łupy i pobite głowy?
Prze bóg! tycheśmy ojców dzieci? czyli
W tak krótkim wiekuśmy się wyrodzili?
Święty pokoju! tę masz wadę w sobie,
Że ludzie radzi zgnuśnieją przy tobie.
Więcejci srebra i złota dziś mamy,
Więcej półmisków na stoły dawamy;
Co potem? kiedy siedzim jak na ledzie,
A z granic na nas lada to ujedzie!