Rozedniało w duszy
Zatrwożonej Kasi:
A wsak-zeć to nasi!
Wsak jadą Krakusy! 4
Malino! kochanie!
Kto ciebie dostanie?
Oj, nikt nie dostanie
Mój cacany panie! 8
A to znów dla czego?
Bo mam już mojego!
Gdzież on? moje zdrowie?
Tam, gdzie i Panowie. 12
Jakto? on na wojnie?
A cyzby spokojnie
Miał skryć się do dziury?
Kiedy inni zyją, 16
Kiedy inni biją?
Skądze to jedziecie,
Kiedy, wej, nie wiecie,
Gdzie dzisiaj Mazury? 20
Nie gniewaj się, mała!
Bo powiem ci szczerze,
Że prawie nie wierzę,
Żebyś męża miała; 24
Boś mi taka młoda...
A co! zgoda?
Zgoda!
No, to twoje szczęście, 28
Żeś łatwa do zgody!
Bo by i zamęście
Nie strzegło przygody —
Ach, jak w boga wierzę! 32
Chciałem zsiąść z rumaka,
I za karę szczerze
Dać tobie buziaka!
Co panu buziaki? 36
We dworze za rzeką,
Ot — stąd niedaleko
Rabują kozaki.
Sama Pani w domu: 40
Sama i to młoda,
A skoda jej, skoda!
Bronić niema komu;
Bo mąz jej w Warsawie: 44
A to Państwo nase!
Toć tam pośpies Wase!
Złapies ich na sprawie:
Was wprawdzie niewiele; 48
Ale tylko śmiele:
Wsak-ci to kozacy,
A wy, dyć, Polacy!
Rzekła. — Podskoczyli, 52
I dwór otoczyli.
W dworze brzękło... — jękło... —
Sześć kozaków padło,
A dwóch się wykradło, 56
A resztę uklękło. —