CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaWincenty Pol

Wincenty Pol · Romanticismo

Na jesieni

polaco

Coraz ciszej — wrzesień! wrzesień!

Słońce rzuca blask z ukosa,

I dzień krótszy, chłodna rosa —

Ha, i jesień, — polska jesień!

O! jesieni złota nasza!

Tyś jak darów Boża czasza,

Dziwnie mądra, pełna cześci

I kojącej pełna treści...

W pożegnanie grają lasy

Barw tysiącem, pełnych krasy;

Wiosną łąki tu się tęczą,

Starodrzewne lasy wieńczą

Miedzią, złotem i rubinem,

I szmaragdem i bursztynem.

Na jesieni świat się mieni,

I w dobrane gra kolory,

Pajęczyny srebrem dziany,

Jak kobierzec różnowzory,

Na dzień wielki rozesłany.

Mgła poranna, co nierada

Wdzięk odsłonić naraz oku,

To się wznosi — to opada;

I uroczy świat w tym mroku,

Co się dzieli na obrazy,

W plątaninie tęcz i gazy,

Jak czarowna niby wstęga,

Co tę ziemię z niebem sprzęga,

Z srebrnej gazy, z tęczy wątku,

I bez końca, bez początku

Płynie, sunie i przegania,

I otula, i odsłania

Wdzięki, ledwo sercu znane,

A tak pięknie zasromane!

Aż gdy cicho złote słońce

Z dobrą wieścią wyśle gońce,

Mgła uchodzi wielkim zwojem,

I po czarach łzy się żalą.

Za wzgórkami gdzieś niebiosa

Jarząbatą płyną falą;

W blasku słońca perli rosa,

A świat strojny wielkim strojem,

Jak matrona, się uśmiecha

I w milczeniu znów oddycha

I powagą, i pokojem.

Złote słońce i ścierń złota —

Nigdzie głosu — nikt nie śpiewa:

A po duszy się rozlewa

Jakiś smętek czy tęsknota.

Odleciały już bociany,

Polskiej strzechy gospodarze;

Już i żóraw rzuca straże,

W klucz powietrzny zawiązany.

I już tylko od jeziora

Słychać jeszcze wrzask kaczora

Lub szum długi, gdy gromada

Już wędrownych gęsi spada.

Jesień polska — to matrona!

Przysporzyła i oddaje:

A co wyszło z serca, z łona,

Ukojone — całe staje.

A ta srebrna pól tkanina,

Ta jesienna pajęczyna,

Owo rąbek wielkiej pani,

Który ziemia niesie w dani.

Cicho, chłodno — jakoś smętno,

Czule, rzewnie i pamiętno:

Bo wianuszki dawno zwite,

Wielkie prace odprawione,

Wielkie burze już przebyte,

Wielkie bóle ukojone.

A więc słońce złotem ciska;

A złociste łanów ściernie

Srebrną gazą się połyska, —

I przyświadcza temu wiernie

W wielkiej ciszy, w wielkiej wierze,

Niebo, — ziemia, — człek i zwierzę.

Sigue explorando

Por su autor
Wincenty Pol · 40 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Mazur (Pol, 1864)Napad →

Expediente

Autor
Wincenty Pol
Título
Na jesieni
Lengua
polaco
Época
Romanticismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-na-jesieni--wincenty-pol-8de7c3
Cita recomendada
Wincenty Pol, «Na jesieni», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-na-jesieni--wincenty-pol-8de7c3.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.