Jest w Polsce jedno czarowne ustronie,
gdzie wojny huczna nie dolata wrzawa
kędy myśl w cichem odpocznieniu stawa
i wszystka boleść w ukojeń zmierzch tonie...
Pomnisz? o zmierzchu... wstrzymaliśmy konie...
pełni tej ciszy, co błękit napawa —
a u stóp naszych Pilica modrawa
tajemne skargi koiła w swem łonie...
Tam — gdyśmy w oną wsłuchali się ciszę
i pili zachwyt duszami czystemi,
zdala jesiennych szum liści zasłyszę...
Hej! Liście, wichrem miotane po ziemi,
wy smutków moich wierne towarzysze,
przecz mnie wołacie w dal — płaty krwawemi?!
Koło, w listopadzie 1915 r.