CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaKlemens Junosza

Klemens Junosza · Modernismo

Na odjazd teatrzyków

polaco

„Niechże sióstr dziewięć córek Jowiszowych,

Przyjdą tu w wieńcach porządnych bobkowych,

Niech co dzień kwilą od rana do zmroku,

Około stoku.....“

Wynijdźcie muzy i nimfy płaksiwe —

I czyńcie wielkie pienie frasobliwe,

Płacząc wraz ze mną, który ducha skupię,

Przy Teksla trupie!

Tam kędy piwo krzepkie jako ambra

Gmach stoi srogi, a zwie się Alhambra,

Tam też to dążąc w cienisty ogródek,

Spijał się ludek....

Tam to, ach, tam to, jak tancerka włoska,

Słowiczym głosem kwiliła Manowska,

Tam nie jednego kształciła obwiesia

Pulchniutka Czesia...

Filozofowie, mędrce tego świata,

Czemuż to ptastwo już od nas odlata?

Czemuż, ach czemuż, w mroźno-śnieżnej zimie,

Alhambra drzymie?...

...............

...............

Kiedy już lampy zgasły w Eldorado,

Wyszedł pan Trapszo z twarzą bardzo bladą —

I gwarzył smutnie ze spuszczoną głową

Z Dyrektorową....

Pyzaty księżyc wyjrzał z po za chmury,

Wielkie frachtowe zajechały fury,

Żydowie rudzi, na nasz żal głęboki

Wzięli tłomoki.

Szumi na drzewiech mocno zżółkły listek,

Eldoradowych chcąc płakać artystek,

I piwa antał szumiący okrutnie

Zamilkł już smutnie!

Ach! serce więdnie — dusza srodze boli,

Skoro do drogi rusza się Tivoli,

Rzucił nam smutek, jako kamień młyński,

Pan Doroszyński.

Kraczą krukowie — i psi wyją sprośnie

A warszawiacy wzdychają ku wiośnie,

Czekając, rychło li znowu przyskoczy

Pan Terenkoczy....

I wszędy wielki uczynił się zamęt,

Słychać wciąż jęki i straszliwy lament,

Wszystkich nas razem, srogie zdjęły smutki,

Perdu ogródki!...

Było ich siedm, siedem cudów świata

Aż się Warszawa pyszniła bogata,

Miała ku synów radości i fatrów

Siedm teatrów....

Naprzód przez kłopot wzięty w srogie kluby,

Wyjechał z miasta Ratajewicz gruby,

Potem też za nim podążała szybko,

Heca pod Lipką....

Alkazarowe rzuciwszy ogrody,

Ruszył do Łodzi pan Grabiński młody,

Potem gdy deszcze jęły lać najszpetniéj,

Znikł teatr letni.

O losie srogi, czyż ci jeszcze mało,

Że nam zabierasz i to co zostało,

Pędząc ostatnie jeszcze trzy teatry

Na cztery wiatry!?!?

...............

Tam kędy tłumnie ludzie schodzili się,

Sprośni szczurowie gnieżdżą się w kulisie...

I tam gdzie piękna kwitła kiedyś sztuka

Mysz żeru szuka.

Tak to przechodzi wielkość tego świata,

Tak czas godziny szybko nam zamiata....

Wziął żyd na furę nimfy i anioły

Jak beczkę smoły.

Sigue explorando

Por su autor
Klemens Junosza · 83 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Na cmentarzu (Junosza, 1880)Na ruinach Wólki →

Expediente

Autor
Klemens Junosza
Título
Na odjazd teatrzyków
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-na-odjazd-teatrzykow--klemens-junosza-7a3e32
Cita recomendada
Klemens Junosza, «Na odjazd teatrzyków», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-na-odjazd-teatrzykow--klemens-junosza-7a3e32.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.