CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaAdam Asnyk

Adam Asnyk · Modernismo

Morskie Oko (Asnyk, wyd. 1898)

polaco

Ponad płaszczami borów, ściśnięte zaporą

Ścian olbrzymich, co w koło ze sobą się zwarły,

Ciemne wody rozlewa posępne jezioro,

Odzwierciedlając w łonie głazów świat zamarły.

Stoczone z szczytów bryły, mchu pokryte korą,

Po brzegach rumowisko swoje rozpostarły;

Na niem pogięte, krzywe, kosodrzewu karły

Gdzieniegdzie nagą pustkę w wianki swe ubiorą.

Granitowe opoki, wyniesione w chmury,

Rzadko tam żywsze blaski słoneczne dopuszczą...

I tajemnicze głębie kryje cień ponury.

Cisza — tylko w oddali gdzieś potoki pluszczą

Lub wichry, przelatując nad zmartwiałą puszczą,

Swym świstem grozę dzikiej powiększą natury.

II.

Tu myśl twórcza straszliwą pięknością wykwita:

Pięknością niezmierzonej potęgi i siły,

Co, gromami na skałach rozdartych wyryta,

Świadczy dziś o przewrotach w łonie ziemskiej bryły.

Dziki zamęt! Głazami zasłane koryta

Zdają się placem boju, gdzie niegdyś walczyły

Północne groźne bogi i krew ofiar piły

Z czary, która w jezioro upadła — rozbita.

Wszystko tu do ostrego tonu się nagina:

Poszarpane gór grzbiety, wody, co czernieją,

Skały, wiszące śniegi, zarośla, mgła sina...

Wszędzie surowa wielkość, przed którą maleją

Sny człowieka, co staje, jak mała dziecina

Przed skamieniałą dawnych bogów epopeją!

III.

Słońce, gdy na zachodzie złotą tarczę skłoni,

Purpurą zdobi jeszcze skał korony wierzchnie:

Tysiąc tęczowych świateł po szczytach się goni,

Tu zsinieje... tam ogniem zaświeci... znów zmierzchnie;

A w dole, na jeziora zamąconej toni

Odbity blask zakrwawia drżących wód powierzchnię,

Póki skrwawionej fali płaszcz mgły nie osłoni

I ostatni rumieniec wieczoru nie pierzchnie.

Wszystko zgasło... świat cały napełniony mrokiem;

Granitowe olbrzymy majaczeją w dali,

Rosną w bezmiar i kształt zmieniają przed okiem;

Mgła pokryła przepaści szarym swym obłokiem

I jezioro zniknęło... lecz słychać szum fali

I z gór lecący potok wymowniej się żali...

IV.

Noc króluje — na głowę kładzie gwiazd dyadem;

Przez błękity przesiąka niepewna i drżąca

Jasność jeszcze skrytego dla oczu miesiąca;

Mgły ulatują w górę śnieżnych chmurek stadem.

Wszystko topnieje w świetle niebieskiem i bladem

I ciemność nad otchłanią chwieje się wisząca,

Księżyc przez skał szczelinę wstał nad wodospadem,

Srebro leje i w przepaść wraz z falami strąca.

Zwolna cała kotlina z śpiących wód topielą

Wynurza się jak obraz czarodziejskiej księgi...

Wybrzeża przeraźliwym odblaskiem się bielą,

Jakby pokryte zmarłych śmiertelną pościelą;

Czarne wody w płomienne rysują się pręgi,

Przypominając piekieł dantejskie okręgi.

V.

O, wielki poemacie natury! któż może

Iść w ślad za twych piękności natchnieniem wieczystem?

Kto uchwyci poranku wzlatującą zorzę

I zapali rumieńce na niebie gwiaździstem?

Kto wyrzeźbi kamienne wodospadu łoże?

Przemówi szumem fali, wichru dzikim świstem?

Srebrne chmurki zawiesi w szafirów przestworze

I odbije skał ostrza w wód zwierciadle czystem?

O, wielki poemacie! ciebie tylko można

Odczuć i wielbić razem w drgnieniu serca skrytem,

Gdy, pijąc wszystkie blaski, źrenica pobożna

W cichym zachwycie tryśnie źródłem łez obfitem,

Gdy na skrzydłach tęsknoty dusza leci trwożna

I nakrywa się własnych marzeń swych błękitem.

Sigue explorando

Por su autor
Adam Asnyk · 185 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← MemnonMyślałem, że to sen →

Expediente

Autor
Adam Asnyk
Título
Morskie Oko (Asnyk, wyd. 1898)
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-morskie-oko-asnyk-wyd-1898--adam-asnyk-bbd456
Cita recomendada
Adam Asnyk, «Morskie Oko (Asnyk, wyd. 1898)», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-morskie-oko-asnyk-wyd-1898--adam-asnyk-bbd456.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.