A kiedy przyjdzie zbożny czas,
że zmilkną już armaty —
może powrócim obaj wraz
do progów Twojej chaty...
Jako z rodzinnych ongiś niw
wracalim w czas spokojny,
powiadać dzieje kłośnych żniw,
gdy dzień się kończył znojny!
I radość z nami wejdzie w próg
i zmilknie łez niedola —
jeśli pozwoli dobry Bóg,
że wrócim razem z pola...
A kiedy przyjdzie zbożny czas,
że zmilkną już armaty —
może choć jeden wróci z nas
do progów Twojej chaty...
nie przyjdzie — rzecze — brat ze żniw
całować Twoje dłonie...
powalił — ci go sen wśród niw —
na zżętym hen zagonie!...
W dalekiem polu brat śpi mój,
w skrwawionej legł koszuli...
i medalionik — i list Twój
do piersi zimnej tuli!...
Lecz kiedy przyjdzie zbożny czas,
że zcichną armat grzmoty —
a w dom nie wróci żaden z nas,
w dożynek dzień on złoty —
O Matko ucisz łzy i ból,
a pomyśl w onej chwili:
zapracowali się wśród pól,
toż słodko będą śnili!...
Bo skoro snem ich zmorzył trud —
na krwawej spiącym grzędzie
Twojego serca jasny cud
przez wieki śnić się będzie!...
Tłumacz, w lutym 1915. r.