CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaJan Kasprowicz

Jan Kasprowicz · Vanguardias / s. XX

Księga ubogich — XXXIX

polaco

XXXIX

Zdaleka dochodzi ku mnie

Huk armat — słucham go słuchem,

Na krwawą wieść wytężonym,

W zwątpieniu tonący głuchem.

Może to grzmot jest, nic więcej —

Powszednie juści zjawisko

W upalnem lecie i dzięki,

Że tak daleko, nie blisko!

Czerwoną nie błyśnie wstęgą

Nad szczytem naszego domu,

Cicha nie spłonie zagroda,

Jesiony nie padną od gromu.

Niewiasty biegać nie będą

Z rozpuszczonymi włosy,

Łkające i niewiedzące,

Jak groźne powstrzymać losy.

I ja, ujrzawszy, że nic już

Ofiary ocalić nie umie,

Nad kupą zgorzelisk i gruzów

W martwej nie stanę zadumie.

O szczęście! O wymarzona,

Spokój budząca radości!

Naoścież drzwi są otwarte

Dla ciebie, najdroższej z gości.

Zamykać wrót swego wnętrza

Nie ma już serce ochoty,

Tak je upoił, roztańczył

Nadziei puhar złoty.

Huk się powtarza... Do ziemi

Niepewne przykładam lice:

Świadoma jest rzeczy nieznanych,

Wyjaśni mi tajemnicę.

Powiedz-że, Matko, co znaczy,

Głuchych łoskotów nawała?

Lecz ona — czy z przerażenia?

Milczy, trzęsąca się cała.

Zali naprawdę, jak mówią,

Szatan wyruszył z podbojem

Przeciwko niebu i echa

W szaleństwie rozbudza swojem?

Nie! Nie! To tentent po moście,

Wzniesionym nad oną rzeką,

Co fale toczy ku morzu,

W toń, zanikowi daleką.

Przypomniał sobie przyjaciel

Dawnego przyjaciela:

Uszedł mu kiedyś z pamięci,

Dziś mu nie skąpi wesela.

Z złocistej dziś wywiódł stajni

Czwórkę najlepszych koni

I, zniecierpliwion czekaniem,

Po moście, tętniący, goni.

Witaj-że, druhu mój luby!

Nic, że przyjeżdżasz po czasie!

Naoścież drzwi są otwarte,

Serce na sercu zna się.

Zamykać wrót swego wnętrza

Niema już żadnej ochoty,

Tak je upoił, roztańczył

Nadziei puhar złoty...

Dawno od naszych progów

Wszelaki pył odmieciono,

A druha niema... Hej, Ziemio,

Czemu tak drży twoje łono?

Azali myślisz naprawdę,

Że gdzieś, w tamtej stronie, za nami,

Giną rodzone twe dzieci,

Jak wrogi, walczące z wrogami?

Że huk ten, nie grzmot i nie tentent,

Z pod kół potwornych wyrasta

Jakiejś machiny potwornej,

Co wsie druzgoce i miasta?

Że kędy przeszły te koła,

Zostają tylko pustkowia,

Olśnione łuną pożarów,

Jęk starców i rozpacz wdowia?

Że razem z przeszłością, co pada,

We własnej krwi zatopiona,

I wielka też przyszłość tonie,

Darmo podnosząc ramiona?

Nie! Ziemio, Matko najmilsza,

Źle uszy moje słyszały!

To echa górskie! Tam, w górach

Ktoś twarde rozsadza skały.

Jest granitowy materjał

Na drogi, domy, kościoły!

Jakiż to świat widzą oczy,

Jakżem ja dzisiaj wesoły!

Zamykać wrót swego wnętrza

Nie ma już serce ochoty,

Tak je upoił, roztańczył

Nadziei puhar złoty...

Sigue explorando

Por su autor
Jan Kasprowicz · 360 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Księga ubogich — XXXIVKsięga ubogich — XXXV →

Expediente

Autor
Jan Kasprowicz
Título
Księga ubogich — XXXIX
Lengua
polaco
Época
Vanguardias / s. XX
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-ksiega-ubogich-xxxix--jan-kasprowicz-91cc43
Cita recomendada
Jan Kasprowicz, «Księga ubogich — XXXIX», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-ksiega-ubogich-xxxix--jan-kasprowicz-91cc43.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.