CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaJan Kasprowicz

Jan Kasprowicz · Vanguardias / s. XX

Księga ubogich — XXVII

polaco

XXVII

Coś się zmieniło na świecie —

Godzina dziś strasznie jest smutna!...

Na łące, nad brzegiem rzeki,

Szare się bielą płótna.

Mieliśmy kiedyś zaćmienie —

Coś się dziwnego stało...

Jakto? Twój byt się rozdwoił?

Od ducha odpadło ciało?

To cień twój jest własny? Czy może

Kto inny za tobą kroczy,

Którego widmo jedynie

Widzą pijane twe oczy?

Czy nie słyszałeś, mój druhu,

Co uradzono tam w górze?...

Gdzież komu legiwać tak długo?!

A nuże! wstawać! A nuże!

Wczoraj na wczesny podwieczerz,

Czy też o późnej północy

Śmierć się zakradła pod bramy,

Waliła w nie z całej mocy.

Nikt nie był rad jej otwierać,

Zbyt krwawa, zbyt jest okrutna — — —

Na łące, nad brzegiem rzeki,

Szare się bielą płótna.

Słuchajcie!... Słyszycie?!... Do czarta!

Czy wam zalepił kto uszy?

Nie mają grać komu grajkowie,

Żaden z nich smyczkiem nie ruszy.

Przypełzli od krańców piekła —

Czerń przenajśmieszniej dobrana:

Coś wypaliło im ślepie,

Pogruchotało kolana.

Dajcie im kromę chleba,

Chociaż ich słuchać nie chcecie!

Wargi ich zwiędły fiolet —

Umarli chodzą po świecie.

A może to wszystko jest kłamstwo?

Koszmarna jakowaś złuda?

Patrz! słońce las opromienia,

Po ziemi rozprzędza swe cuda.

Gdzieś w polu ktoś ostrzy kosę —

Tak! świat to, nie bajka wierutna!...

Na łące, nad brzegiem rzeki,

Szare się bielą płótna...

O cóż to chciałem się pytać?

Nie wiecie też, przyjaciele,

Jak? Czemu? Gdzie? Kiedy?... Nie! pytań

Mam-ci w tych sakwach za wiele!

Jedno mi tylko wyjawcie,

Bo ja dziś tego już nie wiem:

Czy prawda, że Bóg się na zawsze

Swem własnem spalił żarzewiem? ...

Zapytam się tego drzewa,

O listki jego potrącę —

Najwymowniejsze języki

Stały się dzisiaj milczące...

O liście! wy liście zielone,

Przyjazne mi dzisiaj, jak zawdy — — —

A jeśli kto głośno zagada,

To nie, by dowiedzieć się prawdy...

Każdy ją tai przed sobą,

Miałby-ż ją wyznać innemu?

O liście, zielone liście.

Gdzie? Kiedy? Jak? Czemu? Czemu?...

Rzecz dziwna! Pod memi stopy

Bujny pęk trawy szeleści,

A przecież o niebios szaleństwie

Ktoś pewne mi przyniósł wieści...

Porwały się, mówił, rzemienie

I tabun bezmięsnych koni —

O liście! wy liście zielone,

Pijany pijanych goni!...

Pono swój los wyprzedziła

Dola, z pośpiechu rozrzutna — — —

Na łące, nad brzegiem rzeki,

Szare się bielą płótna...

Sigue explorando

Por su autor
Jan Kasprowicz · 360 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Księga ubogich — XXVKsięga ubogich — XXVIII →

Expediente

Autor
Jan Kasprowicz
Título
Księga ubogich — XXVII
Lengua
polaco
Época
Vanguardias / s. XX
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-ksiega-ubogich-xxvii--jan-kasprowicz-0af8eb
Cita recomendada
Jan Kasprowicz, «Księga ubogich — XXVII», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-ksiega-ubogich-xxvii--jan-kasprowicz-0af8eb.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.