CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaJan Kasprowicz

Jan Kasprowicz · Vanguardias / s. XX

Księga ubogich — XXIX

polaco

XXIX

Wesołą wam powiem nowinę,

Weselszej dziś nikt wam nie powie:

Wczorajszej nocy, z północka,

Przybyli do mnie grajkowie.

Wyrwali mnie ze snu — i owszem!

Krzyw im nie jestem za to:

Księżyc przecudnie się łasi,

Ciepłe, głaszczące lato.

Drzwi im otwieram na oścież...

Jakoś są dziwnie pobledli — —

Od światła snać miesięcznego...

Proszę, ażeby usiedli.

Usłuchać nie chcą mej prośby,

Na miejscu jak wryci stoją —

Jak przyszli grający, tak grają

Pieśń ulubioną moją.

Dzięki wam, dzięki!... Lecz może

Trochę wypocząć raczycie?

Życie nie samym jest trudem,

I wypoczynkiem jest życie...

Rad jestem waszemu przyjściu

I wy też będziecie mi radzi:

Strudziła was długa wędrówka,

A skądże to Pan Bóg prowadzi?

Zdaleka, widać, idziecie — — —

Człek się na wieści łakomi...

Przyglądam się waszym obliczom:

Znajomi, czy nieznajomi?

Hej! raty! przeraty! Dyć niema

Żadnego wątpienia! wy nasi!

Witajcie, kochani bacowie,

Witajcie mi, drodzy juhasi!

Żegnali my się niedawno —

Ktoś szepnął, że może na wieki!

Żartował, boć znów się witamy,

Nie dzielą nas góry ni rzeki.

A ponoć w cudze wy kraje,

W cudze poszliście miasta?

Cud wam się jawił niejeden —

Gadać! Ciekawość ma wzrasta...

Cóż to? milczycie? Dla czego?

Czym nie wart jest odpowiedzi?

Żyję, tak! żyję, to prawda!

Lecz zbrodzień we mnie nie siedzi.

Słyszałem i inni słyszeli,

Że gdzieś tam na świecie jest wojna,

Może zły duch was tam zagnał?

Obmierzła wam dola spokojna?

Rozumiem: nie hyrnie jest gnuśnieć

Przy brzęku zberkadeł jedynie!

Surma i bęben to życie!

Krew w was rycerska płynie.

Huk dział, świst kul to mi granie,

To wieków potężna muzyka!

Do śmiechu z waszemi skrzypkami,

Nie trzeba waszego smyka!

Czekać! Poczekać! Chwileczkę!

Znam-ci ja swojską tę nutę —

Słyszałem ją w lepszych czasach,

Dziś czasy lute, przelute!

„Trupami zasłane pola — — — ”

Wiem o tem! Wszak stare to dzieje!

Pieśń już ograna! Lecz grajcie!

Niechże me serce się śmieje!

„Pola zasłane trupami,

Bóg zadrwił z śmiertelnych ludzi,

Piekło niebiosom niechętne,

Niebiosa do mordu judzi.

I niebo, straciwszy zmysły,

Same ze sobą w zwadzie,

Przepuścić nie chce nikomu,

Jednego po drugim kładzie.

Mnie poraziło ołowiem,

A tego, widzicie, żelazem,

Juhasowali my razem

I teraz gramy wam razem.

Ten w kole tem naszem trzeci

Dychał-ci jeszcze przez chwilę —:

„O was się oprę, druhowie,

Podźwignę się i wysilę“.

Podźwignął się i wysilił,

O martwe się oparł ramię,

Przymrużył powieki i czeka,

Zali nadzieja nie kłamie.

Nie zdążył przekonać się o tem — —

Bóg zbytek nadziei karze:

Po zbiórkę w żniwnej spiekocie

Przyszli żniwiarze-grabarze.

Sprzątnęli, co trzeba sprzątnąć,

I razem z naszem, aż miło,

Stowarzyszyli mu serce,

Choć serce to jeszcze biło.

Ten czwarty — — Grajkowie my twoi,

Z miesięcznej przychodzim dali,

Wszak naszą lubiłeś nutę,

Przez życie ci będziem grali...“

Będą mi grali przez życie

Ci moi drodzy grajkowie!

Słuchajcie tej wieści wesołej,

Weselszej dziś nikt wam nie powie.

Sigue explorando

Por su autor
Jan Kasprowicz · 360 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Księga ubogich — XXIVKsięga ubogich — XXV →

Expediente

Autor
Jan Kasprowicz
Título
Księga ubogich — XXIX
Lengua
polaco
Época
Vanguardias / s. XX
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-ksiega-ubogich-xxix--jan-kasprowicz-ad04dd
Cita recomendada
Jan Kasprowicz, «Księga ubogich — XXIX», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-ksiega-ubogich-xxix--jan-kasprowicz-ad04dd.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.