„Do Ciebie Panno my grzeszni wołamy,
łzy wylewając, serdecznie wzdychamy;
ratuj nas, ratuj, w tym naszym frasunku,
niechaj doznamy Twojego ratunku!“
„Grzechy to nasze słusznie zasłużyły,
plagę tak ciężką na się sprowadziły,
niechże już koniec tego utrapienia
będzie o Panno — zażyj użalenia“...
„Bo nieprzyjaciel na to się usadził,
by sługi twoje z ojczyzny wygładził —
przyczyń się Panno a twoją obroną
pokaż twą łaskę nad polską koroną“.
„przyczyń się Panno a twoją obroną
pokaż twą łaskę nad polską koroną“.
Dla ojczyzny!...
najlichszy człowiek grosz dorzuca biedny
do wielkiej biedy naszej...
myśl obrony jedna —
myśl obrony, to dusza moja
i we mnie duch całego kraju...
Szlachetni wy, jedni, jak i drudzy,
równi wy przedemną, jedni jak i drudzy
niech myśl zaledwie poczęta
rozwinie się...
O Panno Święta, jak oczy Twoje czarne duże
kierujesz po nas i widzisz kraj we łzach,
bierz moje klejnoty, bierz moją koronę
jak klejnot kraju pod Twoją obronę,
niech się nikt nie waży, jej ci odbierać!
Ha! patrzajcie...
świec płomienie
jak strumienie gorejące
płyną w sklepienie.
Kadzideł dymy
oplątały widzenie..,
Kwiaty z ołtarza uciekają,
do stropu biegą
Górą płynie niesiona
przez tłum ludzi...
włosy na wiatr... ramiona
obnażone...
uchyla się płaszcz szkarłatny —
widzę jej twarz...
oczy we łzach — zda się, że kona.
Cierpień królestwo
moje królestwo...
patrzcie gdzie ja, patrzcie jak ja...
W górze przedemną
kobieta rozkłada ręce omdlałe,
rozrzuca włosy, plecione w kosy,
na nagie ramiona białe. —
Koronacyjny płaszcz wionie za nią,
orły fruwają po płaszczu —
orły białe.
U boku miecz, srebrny mlecz
szczerbiec
i suknia czarna. —
Płynie górą niesiona
przez tłum ludzi;
rozpacze, żale
jęki nad sobą słyszę,
serce pęknąć chce z bólu.
Twarz znana mi, tak bliska,
że jakby matka moja
jakby moja kochana
ubrana
w czarną żałobną suknię
leci, wichry ją wioną;
kolana
lud ujmuje, podtrzymuje...
Polska to nasza niesiona
Polska to nasza sterana
Polska to nasza shańbiona. —
Ku Maryi płyną w niebo...
Orły furknęły z płaszcza,
roją się koło głowy omdlałej,
szumią skrzydłami.
Jasności tęcza
prysnęła w jasny dzień ponad ołtarzem
i święty Michał rozpiął się skrzydłami
na tęczy... —
Za nim stu aniołów
leci pod niebo w zbrojach,
ręce przy głowniach szabel...
Panowie bracia!
Panowie bracia! równi mi panowie bracia,
senatorowie, rycerstwo, cni obywatele
miasta, przezacni obywatele dzielnic
i wy w sukmanach bracia moi od pługa.
Na kolana Wasze Moście padajcie
i proście o zmiłowanie,
ja z łaski Syna Bożego króla królów
Król Waszych Mościów i mojego królestwa,
Koronę mego królestwa i moją
Matce boskiej chcę oddać,
do którego to aktu proszę
sercem mi dopomóżcie Waszmoście!...
Nie — jam nie godzien oznak dostojeństwa
przed Tobą — Matko Boża.
W nędzy lud biedny
w rozpaczy
do Twych rzuca się stóp —
Lud twój boży
na całej polskiej ziemi
we mnie do Ciebie się korzy
Bogarodzico, dziewico,
równi w obliczu Twem
o litość Cię błagamy,
litości, Królowo-dziewico!
litości, Królowo-dziewico!
Wy wszyscy, jak tu jesteście społem
przezacni panowie — szlachta i rycerstwo
jakoteż i Wy obywatele dostojni,
dobądźcie szabel i powtórzcie za mną
jednym wielkim głosem.
Przysięgam tutaj na miecz mego ojca
nie ten rapier, to dar cesarski — nie chcę
aniby święta Panienka nie chciała...
Stańcie tu ze sztandarem przy mnie! —
Przysięgam Ci niebios Królowo święta
Maryjo pełna łask
Niepokalanie poczęta,
Królową mego królestwa
przezemnie dziś nominowana,
obronić kraj mój zewsząd ciemiężony,
wyzwolić lud mój prosty uciśnięty,
wypędzić wrogów z granicy korony,
w cześć podać obraz Twój święty!
Panienko Ty nasza miłościwa!
daj nam tę miłość bratnią,
niech dumy nie będzie w nas płochej,
niech poczujemy się równi
przed glorią Twoją;
daj nam tę wolę,
byśmy wolność nieśli
do chat kmiecych,
niechaj najlichszy rolnik
będzie wolny, przez wolę własną
i niech serdecznym goreje płomieniem
ku Tobie Panno!
Ty nad polską rolą
roztocz promienną miłości zasłonę,
ponad polami
płyń niebiosami,
nad czołem noś polską koronę!
„Maryja, Maryja, o Maryja Królowa!
Od nieszczęścia, głodu wojny, Maryja
broń nas, uproś czas spokojny, Maryja!
Nie — nie — ja chcę wojny,
do wojny, do walki!
póki dłoń miecz udzierży
będziem oburącz bić.
Co? zła nowina? nie!
dobra nowina, bo nam zaostrza gniew,
do zemsty wzywa.
Dalej na radę Wasze Moście —
rozpocząć operacyę pól halickich
i słać pod Zbaraż.
Rozesłać poczty do rotmistrzów na mil sześć,
by pułki stały w pogotowiu do ruchu.
Ja we dni dwa dołączę się.
Komornych oficerów wezwać do apelu
na dziesiątą, do sali pana starosty.
Pisarz Jego Królewskiej Mości
będzie zajęty jeszcze tu.
Sam więc będę pisał — lub Waszmość,
zobaczymy, czy łapę wprawną masz.
„Śliczna gwiazdo miasta Lwowa, Maryja!
Matko nasza i Królowa, Maryja!
Maryja, Maryja, o Maryja Królowa!“