CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaEugeniusz Małaczewski

Eugeniusz Małaczewski · Vanguardias / s. XX

Kobieta mówi

polaco

Morze, o Morze, Morze!

gdy przyjdę do Cię zdala,

niech, jak stęskniona fala,

na brzeg się Twój położę,

bo kocham Ciebie, Morze!

Chcę — niech po złotym brzegu,

po pianach, jak po śniegu,

mię oprowadza słońce,

oparłszy mi na plecy

promienne swoje ręce,

zmysłowe, kochające,

jak pierwszy grzech kobiecy,

w różane strojny wieńce.

I niech szum głębin wieczny

w powszedni dzień słoneczny

bajką mi poi uszy,

aż w zasłuchanej duszy

rozewrą się podwoje

i w tym wieczystym szumie

uśpione serce moje

swój cały cud zrozumie!

Niech wiatr Twój, co się rodzi

w dalekiej górskiej grzędzie

i stare dęby zgina

w szerokim, wolnym pędzie, —

wiatr, co jak koń się tarza

na piaskach i wśród zboża,

a w puszczach orkan wszczyna

i rzuca się na Morza,

jak mocarz na mocarza, —

niech wiatr ten Twój mię pieści,

niech szaty ze mnie zrywa,

oblepia je dokoła

biódr, barków, kolan, piersi, —

włosami niech szeleści

wkrąg wzniesionego czoła, —

wtłoczy się w usta, w oczy,

strugami łez z nich spływa...

Twój wiatr rzeźwiący, słony,

kochanek Twych roztoczy,

wśród górskich mgieł zrodzony, —

niech w usta mi się wpije —

niech mnie całuje w oczy —

niech mnie całuje w szyję —

zuchwały — lotny — słony — — — !

Chcę Ci się oddać, Morze!

Na brzegu, w mokrym piasku,

w fal wiecznym rozhoworze,

w słonecznym wielkim blasku

niech naga się położę...

Fale iść będą zdala

ku moim stopom bosym

i każda zalśni fala

przepychem srebrnowłosym, —

obejmie mi z nich jedna

błękitnych żeber smugi, —

na piersi i na biodra

upadnie wód zwał drugi, —

żyjących fal pieszczota

powrotną swą nawałą,

jak siecią, mię omota,

zaleje, wzburzy całą, —

aż dreszcz biczować pocznie,

aż serce się zachłyśnie — — —

Chcę Ci się oddać, Morze — — — !

Bym czuła, iżeś z głębi

przepastnej swej szło ku mnie,

swą grzywą szumiąc dumnie,

aby mnie posiąść siłą,

która się w tobie kłębi

i w burzach, jak lew, ryczy,

związana z ziemską bryłą

bezmiarem swej goryczy — — —

aby mię posiąść falą,

co na mą nagość bryźnie — — —

chcę Ci się oddać, Morze — — — !

Morze, o wielkie Morze!

Gdy przyjdę do Cię zdala,

to, jak stęskniona fala,

na brzeg się Twój położę,

bo kocham Ciebie, Morze — — — !

Sigue explorando

Por su autor
Eugeniusz Małaczewski · 29 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Irysy przy fontannieKomary i gwiazdy →

Expediente

Autor
Eugeniusz Małaczewski
Título
Kobieta mówi
Lengua
polaco
Época
Vanguardias / s. XX
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-kobieta-mowi--eugeniusz-maaczewski-a9f74c
Cita recomendada
Eugeniusz Małaczewski, «Kobieta mówi», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-kobieta-mowi--eugeniusz-maaczewski-a9f74c.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.