CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaKornel Ujejski

Kornel Ujejski · Modernismo

Kaznodzieja

polaco

Kaznodzieją jestem; — byłem

Niegdyś Izraela głową,

I w mem sercu umyśliłem

Znać wszystką mądrość światową.

Bóg zaszczepił w ludzkich synach

Tę chęć, najgorszą z igraszek,

Bo znalazłem w wszystkich czynach

Pełno marności i fraszek.

Krzywy — krzywym i w ozdobie,

Na głupców niemasz ilości.

Otom wielki! — rzekłem w sobie —

Wszystkie zgłębiłem mądrości.

Nikt przede mną w Jeruzalem

Nie słynął takiem imieniem,

A oto poznałem z żalem,

Że wszystko ducha strapieniem.

Wiedza wielka, mądrość wielka,

Pracą li jest i kłopotem....

Oto rzekłem: rozkosz wszelka

Niech mnie chwyci kołowrotem,

Niechaj mnie uniesie pędem.

I to marność! Rzekłem we mnie:

Wesołości! jesteś błędem,

Czegoż zwodzisz mię daremnie?...

I myśliłem: Wino złote

Niechaj me ciało uzdrowi;

Wszystką mądrość i głupotę

Pod rozbiór oddam duchowi:

Niechaj pozna, co nam służy

Najlepiej w całym żywocie.

I budując pałac duży

Nasadziłem winnic krocie.

I naszczepiłem w ogrodzie

Ze wszystkich owoców drzewa,

Gdzie w krętych kanałów chłodzie,

Swobodnie owoc dojrzewa.

Miałem służebne i sługi,

I takie stada i trzody,

Jakich od wieków nikt drugi

Nie miał w Jeruzalem wprzódy.

Zgromadziłem złota więcej

Niż wszystkie krainy miały,

Chóry męskie i dziewczęce

Przy ucztach dla mnie śpiewały.

Rozkosz człowieczą bez miary

Pełnemi dłońmi czerpałem,

Miałem klejnoty, puhary

I złote naczynia miałem.

Po mych dziełach naokoło

Dumnie okiem potoczyłem,

Bo je pracą i mozołą,

Krwawym trudem natworzyłem.

Marna praca rzeczy próżnych!

I to ducha niepokoi,

Z tych dzieł moich wieloróżnych

Cóż pod słońcem się ostoi?

Przyszedłem oko położyć

Na mądrość, głupstwo, szaleństwo:

Cóż jest człowiek, że chce tworzyć,

Na wszech-króla podobieństwo?

Jak pochodnia od ciemności,

Mądrość od głupstwa odchodzi,

Mądry ma oczy światłości,

A głupi pociemku chodzi.

Rzekłem w sercu: cóż pomoże,

Żem świat pojął i zrozumiał.

Gdy w grób jeden się położę

Razem z tym, co nic nie umiał.

Ni pamięć po nas zostanie —

Wszystkich zrówna zapomnienie.

Jakaż marność w tem, o Panie!

Jakież ducha utrapienie!

I omierzło mi to życie,

Brzydziłem się moją pracą.

Mój następca, moje dziecię,

Będzież mądre, czy ladaco?

Com natworzył w pocie czoła,

Wszystko, wszystko będzie jego,

Moje domy, moje sioła....

I jestże co tak marnego?

I zaprzestałem pracować,

I oddałem się smutkowi:

Cóż pomoże skarby chować,

By je oddać leniwcowi,

Co mozołą i przemysłem

Nagromadzę gospodarnie,

On użyciem niezawisłem

Wszystko to roztrwoni marnie.

Cóż za korzyść z pracy człeka?

Dni jego pełne boleści,

I sen od niego ucieka,

I życie marne, bez treści.

Izali nie jest to lepiej

Jeść, pić i puch mieć miękki?...

Lecz i ta rozkosz nie krzepi,

Gdy z Bożej nie idzie ręki.

Sigue explorando

Por su autor
Kornel Ujejski · 30 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Eli, Eli, lama sabachtaniKiedyś — konając →

Expediente

Autor
Kornel Ujejski
Título
Kaznodzieja
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-kaznodzieja--kornel-ujejski-e3aa4f
Cita recomendada
Kornel Ujejski, «Kaznodzieja», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-kaznodzieja--kornel-ujejski-e3aa4f.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.