CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaEdmund Wasilewski

Edmund Wasilewski · Romanticismo

Katedra na Wawelu

polaco

Cisza w Wawelskiej katedrze —

Zmrok osiadł sklepień załomy,

Nikt się nie modli — nie żebrze —

Organ śpi, jak w chmurze gromy:

Wiatr tylko czasem zajęczy,

Lub ptak po szybach zabrzęczy.

Rzędem kolumny ponure

Jedne za drugiemi dążą.

Jak dęby wzrastają w górę,

Konary w arkady wiążą;

I jak dziewica z młodzieńcem,

Łączą się sklepienia wieńcem.

Tutaj śpią króle — mocarze —

Poigrał czas z ich potęgą,

W proch chrobre rozsypał twarze

I pleśni opasał wstęgą,

A w ich zbutwiałej prawicy

Rdzewieje klinga szablicy.

Po strunach lutni uderzę,

Z spróchniałej zbudzę ich trumny,

W załomki sklepień, kolumny,

Pieśń pełną, brzmiącą, rozszerzę,

Za każdym podźwiękiem pieśni

Zbudzą się i wstaną z pleśni.

Któż to w kamiennej zbroicy

Strzeże przysionków kościoła?

Dotknę się twardego czoła.

Niech życie błyśnie w źrenicy:

Niech marmur opadnie z ciała,

W twarzy rumieniec zapała.

Ożył — i któż to? — to Kmita,

Szerokiej Polski strażnica, —

Z pod hełmu laur mu wykwita,

Przy boku szczęka szablica.

Idzie — krok jego tak dumny,

Że drżą ciosowe kolumny!

Oj! dalej chodź ze mną, Kmito,

Chodź ze mną, ja tobie wskażę

Wszystkie męczeństwa ołtarze,

Które krwią naszą obmyto.

Pewnie brzęk naszych łańcuchów

Odbił się w krainie duchów!

Chodź ze mną — za każdym krokiem

Potrącisz ziomków szkielety,

Za każdym krokiem, niestety!

Krew i łzy płyną potokiem,

Twarze twych potomków zbladły,

Grody w zwaliska zapadły.

Słyszysz, jak Wisła się skarży,

Jak smutnie po skałach szumi?

Ja widzę boleść w twej twarzy,

Daremnie ją duma tłumi.

O! nie oszczędzaj łzy jednej

Dla naszej ojczyzny biednej!

Czy słyszysz, Kmito, akordy

Odgrane na wieków rogach?

Po grodach szczękają kordy, —

Sztandary na Dniepru progach,

Sztandary za Karpatami

Szumią tryumfu pieśniami.

To wielki polonez duchów.

Patrz! — idą w szatach godowych —

Z ich spojrzeń i męskich ruchów

Poznasz twych braci grobowych.

Odbijanego! — zagrali

Od Czarnych Wód aż do Sali!

To święty taniec pamiątek,

Pomiędzy dwóch mórz granicą!

Muzyką — wieków dziesiątek,

Miłość ojczyzny — dziewicą;

A szabla z Rodzica Boga,

Takt daje na barkach wroga! —

To syny wieków dziesięciu,

To nasi wielcy przodkowie!

Znani wśród boju po cięciu,

W obradach ludu po głowie!

Patrzaj, jak w pary się wiążą

I koło swych grobów krążą.

Na chwilę przybrali ciało,

Patrzą oczyma łzawemi: —

Ziemię zalali swą chwałą,

Ich dzieciom zabrakło ziemi!

Zabrzmieli pieśnią żałoby,

W stare pokładli się groby!

Sigue explorando

Por su autor
Edmund Wasilewski · 19 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Hymn orłówKielich goryczy →

Expediente

Autor
Edmund Wasilewski
Título
Katedra na Wawelu
Lengua
polaco
Época
Romanticismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-katedra-na-wawelu--edmund-wasilewski-57405b
Cita recomendada
Edmund Wasilewski, «Katedra na Wawelu», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-katedra-na-wawelu--edmund-wasilewski-57405b.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.