CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaJan Kasprowicz

Jan Kasprowicz · Vanguardias / s. XX

Judyt

polaco

VI.

JUDYT.

— »O spiesz się, Abro! rozczesz włosy!

Kosztowną nardu zlej je wonią,

W błyszczące pukle zwiń nad skronią,

Z tyłu w dwie ciężkie zapleć kosy!

Nim słońce zgaśnie, zanim zronią

Górskie jałowce srebrne rosy,

Trzeba nam rzucić bramy miasta:

Co męże nie zdołają, wykona niewiasta...

Już dni dwadzieścia tłum pancerny

W okół szarańczą się rozściela;

Strach przejął dzieci Izraela,

W strachu, patrz! bluźni naród wierny:

»Hej! doczekali my wesela!

Wróg odciął studnie, skrył cysterny,

Gardło pragnienie nam wypieka,

A Jahwe gdzie? Do Jahwy droga zbyt daleka.

Lepiej kolano zgiąć przed wrogiem,

Lepiej przełamać kark w pokorze

I rzec mu: panie! rzec mu: boże!

Pod swych przybytków zdepc nas progiem;

Weź nasze złoto, zajmij łoże,

Na łonie cór używaj błogiem,

Budź się z południa, kładź o świcie,

A tylko nie daj umrzeć, zostaw nędzne życie...«!

O wielki ojcze! władco wielki!

Piorunujące ściągnij ramię,

Co spienia morza, skały łamie,

Co tnie na wiory ceder belki;

W dawnych sojuszów święte znamię

Siłą, co zmienia w zdrój kropelki,

Odwróć od dzieci hańbę nagą,

Ten lud swój wybaw cudem — kobiety odwagą...

Łańcuch mi, Abro, włóż na szyję,

Nad czołem perły zwieś rzęsiste,

Naramienniki daj złociste,

Te, które mają kształt, jak — żmije,

Te, wiesz, tak gładkie, te tak czyste:

Manasse luby — ach! nie żyje! —

Za te klejnoty, za dyadem

Z Parwaim kupcom płacił całem owiec stadem.

Prędzej! o, prędzej! dwakroć traci,

Kto nie korzystał z jednej chwili:

Trawa wnet wzrasta, gdzieśmy żyli,

A gdzie my zwłóczym, spieszą — kaci!

Ciało ostatki niech wysili:

To nic, gdzie słabną siły braci;

Duch niech omdlewa z łez i trudu:

To nic, gdzie łzy przyćmiły jasną duszę ludu!«

A przed wieczorem, nim ze stoków

Gór betulijskich zorze spadną,

Nim pierwsze gwiazdy się przekradną

Przez niebieskawą tkankę mroków —

Obce niewiasty drogą zdradną

Pośród namiotów, zbrojnych tłoków,

Przed szałas księcia wiodą straże:

»To suki dwie hebrejskie, co wódz nasz rozkaże?«

— »Tak! my hebrejskie... Idziem z grodu,

Nad którym boski gniew zawisnął;

Ostatni promyk w niwecz prysnął

Przed ćmą pragnienia, nocą głodu;

Strasznej pewności wąż im ścisnął

Te piersi z głazu, serce z lodu,

Że, zanim nowe spłoną świty,

Jehowa ześle bicz swój, z krwawych klęsk uwity.

Zbiegłyśmy stamtąd potajemnie,

By przed tym biczem schylić czoła —

Cześć ci, co krnąbrne tniesz dokoła!

Cześć ci, co walczysz niedaremnie!

Latorośl mężnych »cześć ci!« woła:

Masz Symeona wnukę we mnie —

Nad Symeona któż był drugi?

To Abra, powiernica, przyjm, panie, swe sługi!«

— »Heah! przynieśćcie w lot puhary,

Postawcie wina pełne kadzie!

Kto pozostaje z Bogiem w zwadzie,

Ten niechaj sypie popiół szary;

Zbyt ciężkie cienie noc pokładzie,

Nim się twych proroctw spełnią czary:

Komu udzielił Bóg oręża,

Ten czasu dość ma jeszcze, ten chwilą zwycięża!

O pij, przepiękna! pij, jedyna!

Aż się rozżarzą czarne oczy!

W te piersi białe niech się stoczy

Skrą każda kropla tego wina!

O pij, aż warg twych kwiat uroczy

Spłonie, jak róża, aż, jak trzcina,

Zadrży ta postać słodkim szałem,

Co wszystkie miesza zmysły, co je więzi — ciałem!

Rozkoszny przejdźcie raj Niniwy,

Asyryjczyków całe plemię:

Nebukadnezar w swym haremie

Czyż taki zamknął skarb, szczęśliwy?

Ten żar tajemny, który drzemie

Tu, w naszem wnętrzu, dziw nad dziwy,

Kiedy go boski wdzięk rozżegnie,

Nie spocznie, aż człek cały płomieniom ulegnie.

Zaścielcie łoże mi purpurą,

Spuśćcie fałdziste w dół dywany,

Które uniosłem z Ekbatany,

Które medyjskim wziąłem córom:

W szmaragd i topaz szmat dzierzgany,

Złoto, co bujnym wprzędły sznurom,

Nieraz źrenicą swego błysku

Patrzały na ich nagość w zwycięzcy uścisku.

Ha!... na Mylittę!... na Baala!...

Nie!... klnę na twoje się bożyszcze,

Że, nim o świcie to poniszczę,

Co zniszczyć Bóg mi twój pozwala,

Nim gród wasz święty zmieni w zgliszcze

Mojej pożogi krwawa fala,

W rozkosznej nocy tej godzinie

Cudniejszą Holofernes zdobędzie świątynię!«

Rankiem, o rosie, gdy wschód złoty

Uśmiechem niebo rozweseli,

Jakież to plamy na tej bieli,

W którą rozlały się namioty?

Jakiż to popłoch dym ten dzieli,

Co się gęstymi wznosi sploty?

W jakiż to strumień, wrzący, dziki

Rwią, łączą się te jęki, te rozdarte krzyki?

— »O zbudź się, wodzu! wieść przesmutna:

To nasze trzeszczą tak puklerze,

To naszej krwi zapachy świeże

Płyną kłębami, plamią płótna!

Święcili rozkosz twą żołnierze,

Jaka z rozkoszy żółć okrutna:

W snu pogrążonych słodkiej cieczy

Opadli Hebrejczycy tysiącem swych mieczy.

O zbudź się, wodzu, stań na przedzie,

Lubieżne zakończ wieczornice!

Wszak dnia już jasne błyszczą lice,

Nie na miłosne dzień spowiedzie!

O pochwyć miecz swój, włóż przyłbicę —

O wodzu! wodzu! w krwawej biedzie

Oto już reszta daje życie,

A ci jak krzyczą głośno: sława! cześć Judycie!«

Ale napróżno: wódz nie słyszy:

Nie zbudzić wodza czczemi słowy —

Pewnie upaja czar go nowy...

Wpadną do wnętrza dziwnej ciszy, —

A na tapczanie trup bez głowy,

A tu miecz krwią niezaschłą dyszy —

Jak na nieznany znak zaklęcia

Hebrejska znikła dziewka razem z głową księcia.

Sigue explorando

Por su autor
Jan Kasprowicz · 360 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Judasz (Kasprowicz)Jungfrau (1912) →

Expediente

Autor
Jan Kasprowicz
Título
Judyt
Lengua
polaco
Época
Vanguardias / s. XX
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-judyt--jan-kasprowicz-eb406c
Cita recomendada
Jan Kasprowicz, «Judyt», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-judyt--jan-kasprowicz-eb406c.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.