CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaKlemens Junosza

Klemens Junosza · Modernismo

Jesień (Junosza, 1876)

polaco

Wiosno! dosyć już pochwał i dosyć uniesień

Złożyliśmy ci w dani słowami i pieśnią...

Lecz czemżeś ty jest lepsza niż poczciwy Wrzesień?

Czy tem, że ludzie w Wrześniu o miłości nie śnią...

Czy że i tobie słowik śpiewa w noc miesięczną

I że ci kochankowie nucą dumkę wdzięczną?..

O kapryśny dzieciaku! zepsuty pieszczotą,

Świat w pochwałach dla ciebie przerwał wszelkie miarki,

Nawet liche pastuszki, łamią wierzbę złotą

I na cześć twego przyjścia żwawo dmą w fujarki...

Nawet krowy, zerwawszy zimowe postronki

Urządzają ci balet wśród zielonej łąki...

Lecz czemżeś ty dla świata, czem ty jesteś wiosno

I za co taki honor powszechny odbierasz?

Wszak pod twem panowaniem trawy tylko rosną,

Tylko kwiateczkom leśnym kielichy otwierasz!

Czas już koniec takiemu położyć bezprawiu

I przestać cię uwielbiać dla kwaśnego szczawiu....

.....................

Jesień! jesień! ta zacna poczciwa babula!

Przychodzi smakowitą obciążona noszą,

A jednak na jej przyjście nikt się nie rozczula

Poeci nigdy hymnów na jej cześć nie głoszą

I nikt do niej nie woła „Wiwat gospodynio:

Co przychodzisz z melonem, jabłkami i dynią...“

Sprawiedliwości! wołam, kiedyż to się zmieni

Świecie czas, byś uderzył przed zasługą czołem...

Patrz! oto ona idzie... jabłkiem się rumieni

Wieniec świeżych winogron otoczył ją kołem...

Już się zbliża... już słychać... jak klapie pantoflem, —

I świat pragnie obdarzyć marchwią i kartoflem...

No, dalejże poeci... dalej młodzi wieszcze

Jamby czyńcie — trocheje i aleksandryny...

Zawdzięczcie taką pieśnię, że aż przejmą dreszcze...

Aż drgną szlarki na czepcu pulchnej kobieciny...

I niech się raz obejrzy ludzkie plemię ślepe,

Że mu jesień przynosi kapustę i rzepę...

Kulbaczcie swe pegazy... wy z bladem obliczem

Wieszczkowie wycackani dzisiejszego czasu,

Siadajcie im na grzbiety i ćwiczcie je biczem

I jedźcie w całym pędzie za bramy Parnasu,

A w Olimpie stanąwszy, ze szkiełkiem na oku,

Zobaczcie co tam robią cztery pory roku.

Wiosna — kapryśne dziecko w sukieneczce kusej

Francuzką gramatykę kuje na wpół z płaczem,

A kiedy nikt nie patrzy przesyła całusy...

Studentowi co w ogród zakradł się cichaczem,

To śmieje się, to płacze, nieznośny podlotek

Otoczony czeredą wujenek i ciotek...

Lato! to ta brunetka z wejrzeniem płomiennem...

Z półotwartemi usty... piersią podniesioną

W oczach to piekłem błyśnie, to morzem bezdennem...

Wzburzonem jak jej śnieżne falujące łono.

Uciekaj! o uciekaj! choćbyś był ze stali

Ta piękność w swym uścisku zwęgli cię i spali...

Nareszcie! któż ta jejmość... tęga jak szafarka

Co ma fartuch na sobie, u pasa pęk kluczy,

Przy niej kosze owoców, wina pełna miarka,

U jej nóg kot ogromny leży i coś mruczy,

To jesień co nam daje owoców i chleba,

Poczciwa ukochana, gospodyni nieba.

Idź do niej śmiało... pozdrów ją z szacunkiem...

Boć to jest wdowa i nie lada po kim,

Ona cię przyjmie, uczci podarunkiem...

Ktoś jest, odrazu wprawnem pozna okiem,

A jeśliś dobry... jak matka przygarnie

Do swego serca i do swej spiżarnie.

Sigue explorando

Por su autor
Klemens Junosza · 83 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Jacek BannitaJeszcze jeden rodzaj Straży Ogniowej →

Expediente

Autor
Klemens Junosza
Título
Jesień (Junosza, 1876)
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-jesien-junosza-1876--klemens-junosza-b8f4f9
Cita recomendada
Klemens Junosza, «Jesień (Junosza, 1876)», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-jesien-junosza-1876--klemens-junosza-b8f4f9.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.